Dowcipy o śmierci

Spotyka się dwóch facetów:
- Ten twój kolega to ma szczęście! Dwie żony już pochował, bo struły się grzybami, a teraz trzeci raz owdowiał.
- No, ale tym razem to był uraz czaszki.
- Tak słyszałem. Ponoć nie chciała jeść grzybów.


- Wierzysz w życie po śmierci?
- Nie, nie wierzę, a ty?
- No, ja też nie wierzyłem, ale odkąd umarła moja żona, znowu zaczynam żyć…

Umarł facet, trafia na tamten świat. Objaśniono mu, że trafi do nieba. Otwiera wrota - a tam kotły, smoła, smród siarki. Zamyka szybko wrota i krzyczy:
- To przecież piekło!
- Ty popatrz, kto jest w kotłach…
Facet otwiera ponownie wrota i patrzy a tam sąsiad, teściowa, gliniarz z drogówki, szef…

Są tylko dwa powody do zmartwień: albo jesteś zdrów albo chory.
Jeśliś zdrów, to nie ma się o co martwić.
Jeśliś chory, są dwa powody do zmartwień: albo wyzdrowiejesz albo umrzesz.
Jeśli wyzdrowiejesz, to nie ma się o co martwić.
Jeśli umrzesz, to są tylko dwa powody do zmartwień: albo pójdziesz do
piekła, albo pójdziesz do nieba.
Jeśli trafisz do nieba, nie ma się o co martwić.
Jeśli trafisz do piekła, to będziesz tak zajęty witaniem się z kumplami, że
nie będziesz miał czasu żeby się martwić.
Więc po cholerę się martwić???

Hipisowi się zmarło i idzie przed oblicze św. Piotra a ten na to.
- I co jam mam z tobą zrobić do piekła cie nie dam bo taki zły to nie byłeś. Do nieba też jeszcze się nie nadajesz. A do czyśćca też nieszczególnie.
Pozwolił mu wybrać. Zjeżdzają najpierw do czyśćca, a tam Wielkie pola marychy, wszędzie jak okiem sięgnąć pola Marychy.
- Ja tu zostaje tu mi się podoba
- Zastanów się, zobacz jak jest gdzie indziej
- Nie ja tu zostaje
Kiedy wrota za św. Piotrem się zamknęły Hipis cieszy się, skacze, biega po polu. Nagle ktoś go zaczepia
- Masz ogień?!! Masz ogień?!!

Nauczycielka prosi Jasia:
- Jasiu wytrzyj tablice
- Nie
- Jasiu wytrzyj
- No dobra. Ale gdzie jest szmatka?
- Poszukaj gdzieś w szafce
- Przez ten czas nauczycielka pyta się dzieci:
- Kochane dzieci co byscie napisali na moim grobie gdybym umarła?
A Jasiu znalazł szmatę i mówi:
- Tu leży ta szmata!

- Czy wierzy Pan w życie po śmierci? - pyta szef pracownika.
- Tak, proszę Pana - mówi nowoprzyjęty.
- W takim razie wszystko w porządku - mówi szef - Po tym, jak wczoraj wyszedł Pan wcześniej na pogrzeb babci, wpadła tutaj, by Pana zobaczyć.


 
 
 

Dodane komentarze

  1. Przypomina mi się- otwiera facet drzwi, a tam taka melńka Śmierć z kosą. “Uffff, po chomika”- mówi doświadczeniem z kawałów nabytym wiedziony. “Nieee. Impoteeencja…” Odparła Śmierć beztrosko.

Dodaj komentarz

Jeżeli chcesz mieć avatara przy swoich komentarzach, zarejestruj się na gravatar.com.