24 NATAK
25 sposób jak się zabić


 
 
 

Dodane komentarze

  1. Zielone berety zjadam na śniadanie.

  2. Wy jesteście głupi.!

  3. dobza żegnajcie

  4. hehehe xDD dobre..

  5. dobra narka wszystkim

  6. ta strona jest głupia

  7. hej niech ktoś mi powie jak mogę się zabić ja już nie wytrzymuje próbowałem się powiesić 3 razy ale za pierwszym razem nie miałem odwagi ale potem już miałem tylko ze mnie odcięli proszę pomóżcie

  8. weź człowieku przestań,warto żyć !

  9. nie warto ja nie mogę spać mam dopiero 22lata i juz mi sie odechciewa zyc wszystko przez jedna dziewczynę nie mam nawet pomocy wyżłem z zakładu psychiatrycznego pod koniec sierpnia od tamtej pory piłem przestałem dopiero w listopadzie ale jeszcze popijam ale już mniej ostatni odjebałem tak ze szok wyżłem z kolegami na piwo i wszystko było ok do puki nie zaczęli mówić o miłości jacy sa szczęśliwi ja wpadłem w histerie i zaczepem płakać wydzierać sie chciałem sie zucic pod auto ale mnie powstrzymali uciekałem ganiali mnie po lesie aż w końcu mój kolega a zarazem sąsiad zadzwonił po swojego tatę i dopiero on mnie doprowadził do domu ale stali przed domem az do 5rano bo ja co chwile uciekałem z domu chcę ze sobą skaczyć nie mam dla kogo żyć pomozcie mi proszę

  10. maniek….w sumie to napisze tylko ,że wiem co czujesz.Ale nie wiem co dalej,sama nad tym myśle….

  11. maniek….w sumie to napisze tylko ,że wiem co czujesz.Ale nie wiem co dalej,sama nad tym myśle….Ja sie boje,brak mi odwagi.Ale jak sobie pomysle ze dalej ma byc tak samo,to zadne inne wyjscie nie przychodzi mi do głowy… Ile masz lat?

  12. heh z tego wszystkiego ie doczytałam początki wpisu…22 lata,ładny wiek.Gdybym miała tyle,poszła bym inną droga w zyciu:(

  13. mam teraz 22 lata i naprawdę brak mi jest drugiej polówki ja bym chciał poznać taka dziewczynę która mnie by spierała a nie wykorzystywała czy ja jestem dupek chyba tak powiedz mi co dla ciebie pieniądze oznaczają bo ja uważam ze do szczęścia jest potrzebna tylko miłość drugiej polówki a pieniądze to dodatek do życia ja nie mam dla kogo żyć a czy wiek robi różnice w związkach chyba nie jeżeli obojga ludzi się kocha w sobie to nie ważne na wiek tylko liczy się szczerość i zaufane

  14. ale już nie długo będę na tamtym świecie

  15. ja też mam taki problem ze sobą i ze wszystkim. Najchętniej też bym … tyle że nie mam odwagi, wolałbym żeby to się stało nie świadomie (np. samochód potrącił lub inny wypadek), mam dopiero 18lat i to dzisiaj skończyłem,

  16. ja dopiero wróciłem z szpitala mam skręcona nogę już wszystkiego próbuje ja już nie umiem żyć sam brakuje mi drugiej połowy

  17. Ja też mam taki problem jak wy i już nie daje razy. Próbowałam się 5 razy powiesić i nic z tego nie wyszło.Za każdym razem albo lina pękała albo mnie ktoś ściągał. Wiem pewnie powiecie życie przede mną ale ja już tak po prostu nie potrafię. Macie jakieś pomysły jak mogę się pozbawić życia ?? Proszę o pomoc

  18. rokxi a ile masz lat jesli moge wiedzieć ja tez proboje sie zabic a jeszcze mam pytanko a czemu chcesz sie zabić

  19. słuchajcie jezeli naprawdę chcecie ze sobą skaczyc to napiscie do mnie na gg to pomyslimy razem i moze akurat nam sie uda

  20. a to moj nr gg 40586147

  21. jak też marze, aby ze sobą skończyć…. Miałam bardzo trudne dzieciństwo i dalej jestem źle traktowana przez rodziców :( A o tamtych rzeczach nie mogę zapomnieć….

  22. chce się zabić, ale za każdym razem brakuje mi odwagi… Nikt mnie nie rozumie…..

  23. jeśli ktoś chce pogadać to my GG : 40838853

  24. Ja niedługo skończę 14 lat wiem życie przede mną ale ja już nie mogę żyć nie dawno rozstałam się z chłopakiem, wczoraj mi siostra zmarła na raka mózgu i jeszcze przeżycia z dzieciństwa wracają z coraz większą siłą. Miałam koszmarne dzieciństwo a teraz jest jeszcze gorzej. Ja nie szukam wyrazów współczucia tylko najprostszej metody jak zakończyć to życie.

  25. pomóżcie niekiedy mam takie dni że czuje że nie watro żyć , to się tnę ale to nie wystarcza pomóżcie!!!

  26. Nie,nie…przestańcie.
    Nie widzicie?
    To jest sprawiedliwość.!Każdy ma swoje apogeum cierpienia.
    Tak łatwo rozwalić domek z kart który się budowowało przez cały wieczór.
    Nic nie ma sensu,tak jak sensu nie ma to,że tu trafiłam,że wy tu trafiliście.
    To ta endogenna depresja. Nie będę mówić że wszytsko będzie dobrze,ale
    nie poddajcie się. Błagam.

  27. pomóżcie proszę mam depresję i nerwicę przez rodziców którzy tylko by sie czepiali mam juz myśli samobójcze przez nich,

  28. witajcie.tez mam juz wszystkiego dosyc ;( rozstalem sie dzis z moja cudowna dziewczyna.bylismy razem 4 lata.spotkalem jej nowego,dowiedzialem sie ze go kocha i z nim sypia ;( pomozcie bo nie wiem co robic,nikt mnie nie chce wysluchac!mam 21 lat i dosyc tego popieprzonego swiata.nie warto zyc.to wszystko jest bez sensu.

  29. rozbity i załamana posłuchajcie na piszcie do mnie na gg to pogadamy pomogę 40586147

  30. maniek,sluchaj ja niestety tylko z telefonu wchodze do internetu i nie mam gg.mozesz podac jakis inny namiar na siebie?bede wdzieczny…

  31. to jest moj nr tel782559711

  32. jeżeli pozwolicie to opowiem Wam moja historie i to nie będzie bajeczka na dobranoc,ale wkoncu nasze zycie to nie jest bajka……..

    chodziłam do 5 klasy podstawówki jak pierwszy raz się pociełam,a właściwie drasnełam,bo tak za bardzo to nie wiedziałam jak to się robi,ale znalazłam żyletke i poprostu zaczełam nacinać kreski na ręce w miejscach gdzie są żyły,robiła to z powodu rodziców którzy cały czas się na mnie wydzierali,wogóle nie okazując mi miłości,a jak tylko próbowałam im wytłumaczyć dlaczego jestem smutna i się nie uśmiecham mówili tylko :gdybym ja miała takie problemy jak ty:,no więc po jakimś czasie wgl przestałam z nimi rozmawaiać jak córka z rodzicami,przestałam liczyć na to,że mi okażą choć trochę miłości, poprostu robiłam co kazali i odpowiadałam na ich pytania kiedy musiałam(oczywiście oni nie mieli pojęcia o tym,że ich córeczka się tnie przez nich),
    kiey było lepiej życie wydawało mi się całkiem ok,ale jak tylko coś było nie tak siegałam po żyletke
    i tak płynął czas,a ja miałam coraz więcej blizn i coraz mocniej się tnełam,w 6 klasie miałam paru chłopaków,ale zaden jakos nie utkwił mi w sercu na dłuzej,bo gdy tylko mówiłam co myśle jakie mam przekonania życiowe,kompletnie ich to nie obchodziło,jak teraz na to patrze to pewnie dlatego,że byli za mało dojrzali
    wkońcu przyszedł czas na 1 gimnazjum(miałam wtedy 13 lat),przestałam się ciać,bo komplenie mi zwisali rodzice,którzy mnie nie kochali(jak potem się okazało tyko nie potrafili pokazać tych uczuć) i już w pierwszym tygodniu miałam wspaniałego chłopaka,zakochałam się w nim od pierwszej chwili i on we mnie też. codziennnie po szkole gdzieś razem chodziliśmy do parku do kina albo poprostu na spacer przychodził do mnie,rozmawialismy i śmialiśmy sie,a zycie było naprawde cudowne i nie wyobrażałam sb go bez niego,chodziliśmy przez piekne trzy lata,a właściwie dwa i pół
    pomiedzy druga a trzecią klasa gim,na wakacjach nie widzielismy się za często bo albo ja miałam jakieś obozy albo on,ale mimo to odliczałam dni do kolejnego spotkania,przyszła szkoła i …….zaczeliśmy się kłócić w sumie o błachostki,te kłutnie mnie wykańczały,w końcu nie wytrzymałam i pomimo trzy letniej przerwy znów zaczełam się ciąć,ale nic mu nie mówiłam,kłóciliśmy się,ale za jekiś czas godziliśmy,aż do czasu…….to był czwartek,napisał mi na gg,że nie jest w stanie się ze mna spotkac bo nie potrafi mi spojrzeć w oczy,ale to już koniec,nic do mnie nie zuje i narazie niechce mieć dziewczyny,chce byc wolny…………..
    napoczątku nie wiedziłam co on na pisał,to kompletnie do mnie ni edocierało,wybiegłam z domu i…………..poprostu biegłam,potem weszłam do sklepu który był po drodze i kupiłam żyletki
    ciełam się przez dwa tygodnie codziennnie,aż wkońcu nie miałam się już gdzie ciąć i postanowiłam się zabic.tak poprostu zostawic to wszystko i odejść.oddać wszystko,za to zeby nie czuć tego jabanego bólu,zresztą chyba nie musze pisać jak się czułam wszysty to wiecie
    nieznałam zbyt wiele sposobów zeby się zabic,więc postanowiłam sb podciąć żyły,zrobiłam to w łaziece,pamietam tylko,ze poczułam jakiś skurwiały ból,a potem obudziłam się w szpitalu,nie wiedziałm co się stało i dlaczego do cholery zyje ?!, mama sieziała przy moim łóżku i płakała tak porostu płakała,przepraszała mówiła,że nie wiedziała,ja nie płakałam,nie potrafiłam przy niej płakac ni epotym jak ak długo mnie olewała,więc tylko patrzyłam
    jak wyszłam ze szpitala to dwa razy w tygdniu musiałam chodzić do psychologa,że niby to miało mi pomóc,gówno prawda,jak sie o tym gada,to ma się jeszcze większą chcicę na ciecie niż jak się o tym nie mysli.
    po paru tyodniach znowu spróbowałam i znowu mnie odratowali ten schemat powtarzał się jeszcze trzy razy,skońcyły się wakacje i miałam iść do liceum,napoczątku bali się mnie póścic,zebym nie zrobiła”coś głupiego” w szkole ale ja ich totalnie olewałam, w liceum poznałam jednego chłopaka,który miał podobne problemy i podobne przeżycia tylko,ze on już nie myslał o śmierci on poprostu zył dał sb z tym spokój nie chodził do zadnego psychologa sam sb poradził,nogdy nie wyjaśnił mi jak to zrobił,no ale w każdym razie zaczeliśmy pisac i sie spotykać zabierał mnie w różne dziwaczne miejsca i gadaliśmy o tym jak się czujemy jaki naprawde jest ten swiat,po dwóch trzech miesiącach zaczełam zyc,zaczełam odddychac,a to wszytsko dzięki niemu,poprostu uwolniłam się od tego, pokazywał mi różne miejsca na mapie pokazywał gdzie jeszcze nie byłam co jeszcze nie zrobiłam……

    teraz jestem w drugiej liceum,z rodzicami jest całkiem ok bo zaczeli mnie słuchac zaczeli słuchac moich problemów i rozumiec je,wspierają mnie,ten kolegajet teraz moim przjacielem nie mam chłopaka i chyba już nie będę miała porpsostu żyje,nie chce zastanawiac sie nad przeszłoscią,ani przyszłością jestem tu i teraz,niechce tez powiedziac ,ze już nigdy nie będe się cieła boje się patrzeć na żyletki żby ich nie wziąć i nie użyć,ale prosze Was jesli to przeczytaliście,zastanówcie się,na dtym czy warto umierac,może poczekajcie jeszcze troche moze djcie swom emojom czas,to nie będzie tydzien cz miesiąc to będzie rok to beda dwa lata,ale jak się z tego uwolnicie to będziecie mogli zacząć żyć od początku

  33. nie potrzebujecie przyjciółki jaka jest śmierć,potrzebujecie wsparcia ludzi,którzy pomogą wam zaakceptować wady,którzy będą dla was sensem bytu na tym świecie.

    INTERNET jest moją utopią,kocham ludzi “nierealnych”.Tylko tu mogę znaleźć zrozumienie.

  34. A wiecie co jest najgorsze?poczucie bezsilnosci i takiej cholernej niesprawiedliwosci swiata.bo co my tu robimy?szukamy pocieszenia,zrozumienia,moze utraconej milosci.a ci,przez ktorych cierpimy i mamy takie mysli,maja to gdzies i zyja spokojnie i z czystym sumieniem.dlaczego tak jest?jak sie czlowiek bezgranicznie odda swojej drugiej polowce,to po kilku pieknych latach msci sie to na nim.gdzie jest sprawiedliwosc?co my zrobilismy ludziom i swiatu?chcielismy tylko byc szczesliwi.

  35. Z smutku,żalu niezrozumienia rodzi się pustka,pustka nie do wypełnienia.
    Endogenna depresja w której nie masz sił nawet na to by podciąć sobie żyły.
    Bujam się na huśtawce nastrojów. Tak łatwo z niej spaść na ziemie.
    Jednak najgorsze są marzenia,te ciche,niespełnione i nierealne.

  36. to jest moj nr tel782559711 rozbity jka cos to daj znac

  37. 40586147to jest moj nr gg piszcie pogadamy

  38. chce juz zniknac….!nie mam juz zycia.skonczylo sie wczoraj.wewnetrznie juz umarlem.pozostalo tylko cialo

  39. jutro wam opoweim co sie stało:(:(:(:(:(
    rozbity odezwij sie do mnie pogadamy ok

  40. pisałem już część swoich problemów na forum, ludzie dawali mi odpowiedzi, radzili żebym poszedł do psychologa, ale ja już nic nie wiem, sam nie wiem czego chcę. Mam różne osobowości, ciągle wyobrażam sobie różne sytuacje w przyszłości. Uświadomiłem sobie że nie ma sprawiedliwości, zaczynam rozumieć ludzi z problemami, pół roku temu mój kolega się powiesił na dworze kilkadziesiąt metrów od mojego domu, w nocy widziałem z balkonu znicze, mieć 18lat i odbierać sobie życie, głupio ale jeśli się jest samemu, nie ma nikogo komu na tobie zależy, ja nie mam takiej odwagi, widzę jeszcze nadzieję ale gdy któryś z problemów przypomni o sobie to wmawiam sobie różne rzeczy.
    GG: 2320397

  41. dreamgirl,pisalas,ze to jest apogeum cierpienia.i taki zyciowy krzyż do niesienia.tylko ze jak cierpienie i bezsilnosc przekroczy pewne granice,powyzej ktorych juz nie da sie wytrzymac,to jest tak jak teraz…to nie jest sprawiedliwosc,nawet jesli chce sie niesc swoj krzyż w imię wyższych celów w życiu jak miłość.bo ja bym chcial to udzwignac,jesli wiedzialbym,ze kiedys zycie mi to wynagrodzi.ale tak nie bedzie.

  42. słuchajcie mam dla was propozycje odezwijcie sie na gg albo sms powiem wam o co chodzi

  43. “Rozbity”…rozumiem cie całkowicie,rozumiem,że ciężar twojego krzyża jest zbyt duży,być może nie masz celu dla którego chciałbyś z nim dojść na metę.
    Jednak życie niesie czasem radośc,choć mamy jej tak niewiele.
    Być może jest to ułamek sekundy w którym odrywamy się od rzeczywistego bólu jaki dręczy nasze dusze.

    Być może ja teraz próbuje was pocieszyć w głebi wiedząc,że to nie ma sensu.
    Byc może umiejętnie zagłuszam swój ból,tłumiąc go w sobie.

  44. Wiecie co wam powiem… zycie jest najcenniejszym czy mamy…samobojcy to egoisci, ktorzy mysla tylko o sobie, o tym zeby “mi bylo lzej”. A pomyslelisvie chociaz przez moment co poczuli by rodzice, nalblizsi? Dlatego moim zdaniem niewazne jak jest ciezko powinno sie walczyc! Smierc z milosci do drugiej osoby- glupoto! W razie czego moge pomoc, wyslucjac

  45. czesc, mam mysli samobojcze, nieszczesliwa milosc… pogada ktos?

  46. zobaczcie na wikipedii szubienice z zapadnią jak dzialają…

  47. kark ludzie kark zlamac tam jest rdzen…proste..?

  48. belka-sznur- krzeslo=wieszasz sie i jak jestes to kopiesz krzeslo, ono odlatuje a twoja szyja orzejmuje caly ciezar ciala…krzeslo wysokie nie taboret…

  49. krejzolla, 1 luty 2012, 18:24

    chociaż by zabić się przy pomocy szubienicy z zapadnią, jeśli robimy to sami (w tym przypadku kopiemy kszesło) rdzeń kręgowy może się urwać i zostanie nieprzyjemmny widok dla naszych bliskich, lub poprostu dla tego kto nas znajdzie, ale ciekawy sposób, można by spróbować…..

  50. mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm

  51. Powodzenia przy próbie…Jak co to w google wpisac mozna “Machiny śmierci” albo jak kto ma skurer,motor albo auto to doradzam sprawdzic trwalosc murów w okolicy…

  52. Bezimienna ja naprzykład mam na wszystko i wszystkich tak wyjeb*ne że nawet Chuck Norris go nie ogarnie,można to nazywać samolubstwem ale to są realia życia codziennego… AVE i niech Satan was prowadzi…

  53. Zostaje skok z 7,8,9…25 piętra…

  54. wiem co czujecie czasami tez mam takie dni ze juz nawet zyc mi sie nie chce. ostatnio chlopak nagadal na mnie takie glupoty ze tylko mysle jak sie zabic…;/

  55. Przeglądam posty i mam mętlik, z jednej strony “dzieci ubzdurały sobie że mają problem, a nie wiedzą co to prawdziwe cierpienie” ale po chwili nachodzi mnie myśl “przecież ja jestem takim dzieckiem”.

    Marzyłam o śmierci w liceum bo byłam tam cudakiem który ma ma pasję nie pali, praktycznie nie pije, nie interesują go głupie wygłupy i podrywy. Potem poszłam na studia tam okazało się że jestem jak inni z pasją, to nic że nie palę nie piję na pokaz. Zobaczyłam wizję rozwoju w robieniu tego co kocham.
    Zaczęła doskwierać samotność. Zaczęłam być z chłopakiem, pierwszy prawdziwy związek, pierwszy sex. Chłopak zamieszkał ze mną zaczął się koszmar … rozstanie okazało się ulgą. Jednak coraz bardziej doskwierał brak drugiej połówki, moja pasja zeszła na drugi plan.
    Poco żyć jeżeli życie ma się opierać tylko na pracy, nawet jeżeli tą pracę kocham, jeżeli nikt w domu na mnie nie czeka ?
    Miałam wtedy 22 lata i znowu marzyłam o śmierci.

    Nie próbowałam się zabić bo bałam się że nie wyjdzie, poza tym jednak zawsze mnie coś trzymało. Myślałam o tym że to tchórzostwo i że gdyby każdy się tak zabijał to by połowa młodych to zrobiła.
    Ale jadąc samochodem marzyłam o śmiertelnym wypadku.

    Teraz mam super chłopaka, nie oświadczył mi się, ale jednak wszystko planujemy razem. Jest młodszy ja już pracuję, odłączyłam się od rodziców, on szuka pracy i planuje wyprowadzkę z domu.
    Żyję tylko dla niego, tylko i wyłącznie. Gdyby go zabrakło, nadal była bym “tym dzieckiem” marzącym o śmierci.

    Życzę Wam siły jaką ja skądś miałam, aby czekać na to “lekarstwo” które da siłę. Wiem że to bywa bardzo ciężkie, ale warto.

  56. wysłałam i przeczytałam moje masło maślane na końcu ;)
    Życzę Wam siły aby czekać na to “lekarstwo” które da nie tyle siłę, co chęć do życia :)

  57. Witajcie.

    Drogi Mańku i Wszyscy, którzy poszukujecie ukojenia bólu życia i samotności poprzez ucieczkę w śmierć, przeczytajcie proszę moją wypowiedź zamieszczoną przed trzema laty, na portalu “psychologia.net.pl”. Oto odnośnik (nie chcę po prostu zajmować zbyt wiele miejsca na forum):

    http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=12456&post=12456&sortuj=0&cale=

    Dane identyfikacyjne postu: “MX-BOKF, 2009-02-06, 21:38:20″

    Może opowiedziana tam w skrócie moja historia pozwoli Wam, Kochani, spojrzeć na życie, śmierć oraz działalność Boga w naszym życiu w nieco inny sposób - na tyle odmienny, by jakoś Was tutaj jeszcze zatrzymać… Pozostaje mi życzyć odwagi i sił w walce z przeciwnościami i trudnościami. Powodzenia. Niech Bóg w tych zmaganiach Was prowadzi.

  58. hej ja tez mysle ostatnio o samobujstwie ale sie troche boje ale nic innego mi nie zostało siedze calymi dniami sama w domu zanajomi i przyjaciele mnie olali i zapomnieli o mnie pracy nie mogę znależć więc z tego domu po prostu nie wychodze bo i po co do kogo i juz mam dość pragne tylko jednego smierci. niemam nikogo z kim mogłabym porozmawiac swiat o mnie zapomnial i siedze i gnije samotnie w domu moze dzis może jutro podejme probe samobojcza bo niemam poco ani dla kogo zyc. Ten bol samotnosci jest nie do op[isania.

  59. MsSatanFish, 10 luty 2012, 01:58

    W sumie Was rozumiem. Niestety cholernie dziwi mnie fakt, że nie potrafię zrozumieć samej siebie. Nie wiem czego chce. Z jednej strony chcę żyć, bo czuje, że mogę pomóc innym, ale nie umiem pomóc samej sobie. Cięłam się, brałam leki, cięłam się i znowu brałam leki… Miałam depresję. Nadal nie jestem w pełni zdrowa, ale w najgorszych chwilach pomaga mi muzyka. Mając cholerny dołek siadam do pianina i po prostu zaczynam grać. Wtedy mam swój świat, wpadam w trans, przechodzę burzę, spokój, w myślach rozmawiam ze zmarłymi (wiem, to dziwne) … Śmierć jest piękna… Jest czymś niezwykłym, ale czy warto być egoistą i tchórzem tylko dlatego, że ktoś nas zranił? Bo coś nie wyszło tak jak powinno? Bo ludzie z nad kpią, ponieważ nas nie rozumieją? Przecież nie tylko my cierpimy. Niestety lub stety jesteśmy bardziej wrażliwi, nas to bardziej boli, dotyka. Chciałabym odejść, zniknąć, spłonąć… Boję się. Chcę być wolna, ale nie potrafię, nie mogę… To nie psycholog jest potrzebny zagubionym, on tylko pogarsza sprawę, chcemy zrozumienia, pomocy, niestety nie każdy może nam ją zapewnić… Może pomocy mam szukać głęboko w sobie?

  60. Wczoraj jakoś powstrzymalam sie od proby samobojczej chociaż było mi tak źle i te poczucie beznadziejnosci od ktorego nie moge sie uwolnic wszystko idzie nie tak jak mialo isc , jeszcze w wakacje byłam szc zesliwa mialam znajomych i przyjaciol a teraz zostalam sama moj telefon milczy nikt nawet nie napsze glupego smsa hej co slychać? zostałam sama i siedze całymi dniami w domu jak w zamknietym wiezieniu bo niby poci i do kogo miala bym isc? to wszystko tak bardzo boli i wprawia mnie w ogromna rozpacz juz dluzej tak nie moge ale niemam totalnie nikogo kto by sie mna przeja i chodzby na chwile wpadł do mnie albo mnie wyciagna gdzies zebym nie siedziala tu sama odizolowana od swiata. boli dusza boli i cirpi ale nie wiem jak o zmienić. chyba tylko porzegnanie sie z tym swiatem mi zostaje

  61. MsSatanFish, 10 luty 2012, 22:20

    Gucia, doskonale wiem co czujesz… (Gucia… mój kot tak się wabi ;P ) W sumie ja jestem typem samotnika… Dobrze się czuję z przyjaciółmi, ale równie dobrze czuję się w samotności… Próbowałaś kiedyś odciąć się od świata? Ja kiedy nie mam co ze sobą zrobić, a nie chcę się okaleczać, stwarzam sobie nastrój… Jestem ‘dzieckiem mhroku’, uwielbiam rozpalić świece, położyć się, posłuchać muzyki ( w tym wypadku przeważnie Nightwish, Epica, Apocaliptica, Therion…) , zamknąć oczy i zapomnieć o wszystkim… Mi to pomaga… Mam za sobą 2 próby samobójcze, powodów mam mnóstwo, raczej nie za brak przyjaciół, oni są… Ale co mi po nich, skoro mnie nie rozumieją… Nie mam przyjaciółki/ przyjaciela z którą/ym mogłabym porozmawiać o wszystkim… tak zupełnie wszystkim… Staram leczyć się muzyką, dużo jej w moim życiu, jestem jej częścią… Lubię pisać piosenki, lubię śpiewać, grać, lubię słuchać innych… Niby rozwiązuję problemy moich znajomych, ale nie potrafię rozwiązać własnych… W sumie odejść z tego świata, który jest przepełniony nienawiścią, niesprawiedliwością i kłamstwem, to najłatwiejszy sposób do osiągnięcia szczęścia…

  62. Do roboty a nie wymyślacie ! :)

  63. Ludzie mają większe problemy. Niektórzy mają takiego pecha że są chorzy i dużo by dali aby dalej żyć a wy o samobójstwie gadacie ;/ Moim skromnym zdaniem to jest śmieszne…żałosne.

  64. Jeśli ktoś z was ma ochotę na rozmowę aby po prostu powiedzieć co na Sercu leży, proszę pisać na numer gg 41324129. Bo warto rozmawiać :)
    CZEKAM

  65. Wiem że ludzie mają wieksze problemy sa chorzy itp ale to jakoś nioe sprawia że moja depresja sie mniejsza bo niby w jaki sposób ma to sprawic mam sie cieszyc że ktoś ma gorzej? W jaki sposób ma to wpłynac na zmniejszenie sie mojej depresji i pragnienia śmierci? Zreszta wielu z tych niepełnosprawnych czy chorych osób ma wsparcie rodziny i przyjaciól ja jestem sama zdana tylko na siebie . przyjaciele mnie opuscili nie mam poco i dla kogo żeyc , placze w pustych scianach domu nie mam z kim spedzac czasu totalna samotnia jak w celi , a apropo brania sie do roboty chetnie bym sie wzieła bo jestem bezrobotna i juz od pół roku ponad szukam jakiejkolwiek pracy i nie moge znalezc i od tego tez poglebila sie moja depresja nic kompletnie nie uklada mi sie dzien w dzien ogladam tylko sciany wlasnego pokoju bo na wyjscie do kina czy koncert nie stac mnie nie mam juz po co zyc totalnie nie mam zadnego puktu zaczepienia wiem ze tylko smierc moze mnie wyzwolić od poczucia tej beznadziejności.

  66. nie kapuje

  67. witam ja to kiedys byłem przestepca wyciagła mnie z tego moja dziewczyna wszystko sie układało mamy dziecko 5letnie miałem prace a teraz człowiek jest bez pracy i nie wie co ma zrobic bo albo za grosze chca zeby pracowac albo ze przestuj bo mrozy a serce sie kroji jak ci dziecko muwi w sklepie kup mi cos słodkiego wiadomo ze lepiej sobie odmowic a dac dziecku bo to najwiekszy skarb dam zawsze wszystko a najbardziej chciałem zeby miał normalny dom w takim co nigdy nic w nim nie zabraknie xxx

  68. MsSatanFish, 13 luty 2012, 16:27

    Hmm… Będę kolejną dobrą osobą, która zechce porozmawiać… ; )) Możecie pisać na gg 1929201. ; D

  69. maniek0212, 14 luty 2012, 13:12

    anonim weź się odezwij do mnie ok

  70. przeczytałam większość waszych postów i jestem naprawde wstrząśnięta tym co tu napisaliście. Rozumiem że jesteście rozżaleni i nie układa wam się w życiu ale to nie jest powód by ze sobą kończyć ludzie borykają się z dużymi problemami takimi jak nieuleczalne choroby a jednak pragną żyć i korzystać z tego życia jak najwięcej to jest dla nich dar. Wy ten dar posiadacie i nie rezygnujcie z niego . Czytałam że powodami są np nieszczęśliwe miłości sądze że nie trafiliście jeszcze na właściwe osoby które są warte waszego zainteresowania dlaczego osoba która was skrzywdziła ma z wami wygrać, powinniście pozbierać się i pokazać swoim byłym że jesteście silni i zrobili błąd rozstając się z wami a nie zachowywać jak mięczaki które sobie nie radzą w taki sposób nigdy nikogo nie znajdziecie a śmierć nie jest rozwiązaniem . Jesteście zdrowymi silnymi ludźmi którzy jeżeli się postarają są w stanie uzyskać spokój i szczęście. Moja rada wychodźcie do ludzi zacznijcie rozmawiać nie użalajcie się nad sobą tylko żyjcie chwilą, czasem wspólne zainteresowania łączą ludzi można poznać kogoś wartościowego nawet chodząc na basen czy do klubu fitness gdzie jest dużo ludzi których łączą te same zainteresowania a kto wie może tam znajdzie się ktoś kto przykuje waszą uwage i w przyszłości będziecie się śmiali z tego o czym kiedyś myśleliście. Nie przekreślajcie całego życia bo teraz wydaje ono wam się bez sensu z czasem wasze życie może się diametralnie zmienić nie prosze o wiele po prostu dajcie sobie szanse na znalezienie szczęścia nie przekreślajcie jej .

  71. jeżeli chodzi o problemy z rodzicami nie jesteście sami bardzo dużo młodych ludzi ma owe problemy jednak to nie powód do tego by targnąć na swoje życie czasem wystarczy szczera rozmowa nic więcej . Rodzice naprawde was kochają czasem złoszczą się ze zwyczajnej bezsilności oraz z tego powodu że nie wiedzą jak wam pomóc, myślą że podniesiony głos rozwiąże każdy problem ale nie mają racji dlatego wy musicie im to udowodnić powiedzieć że to wasze życie i gdy będziecie chcieli poprosicie ich o to by wam pomogli i wyrazili swoją opinie a teraz pozwalali wam popełniać błędy i je naprawiać wyciągając z tego lekcje na przyszłość . Jeżeli chodzi o brak zainteresowania ze strony najbliższych to nie jest tak że oni was nie kochają po prostu nie wiedzą jak to okazać niektórzy mają problem z wyrazaniem własnych uczuć i nie robią tego z braku miłości czy braku zainteresowania tylko z czystej niewiedzy. Nie chcą was krzywdzić i nie chcą byście czuli się samotni ale nie jeśli nie powiecie im że macie problem czasami mogą tego nie zauważyć dlaczego warto porozmawiać powiedzieć że czujecie się jak powietrze w ich towarzystwie a to nie jest dla was sytuacja komfortowa i chcielibyście spędzać z nimi więcej czasu. Czasami wystarczy niewiele żeby nakłonić rodziców do rozmowy możesz wejść do domu i opowiedzieć im jak było w szkole a oni napewno chętnie cie wysłuchają . Oni nie chcą się wtrącać do twojego życia bo boją się że ty tego nie zaakceptujesz im też jest ciężko zrozum to . Spróbuj z nimi porozmawiać i dojść do porozumienia powiedz że wydaje ci się że cie zaniedbują nieakceptują a to cie rani a oni napewno powiedzą ci o co chodzi i się jakoś dogadacie nie bagatelizuj tego nie olewaj i nie kończ ze swoim życiem w taki sposób bo to nie jest dobry sposób na zwrócenie uwagi rodziców pomyśl o nich jak oni by się czuli gdyby ci się udało odejść to by była dla nich straszna trauma to strasznioe samolubne zacohwanie bo oni cie kochają po co ma cierpieć tyle osób skoro są inne metody żeby dojść do porozumienia . Może zaproponuj im spacer lub kino

  72. Rodzice naprawde was kochają czasem złoszczą się ze zwyczajnej bezsilności oraz z tego powodu że nie wiedzą jak wam pomóc, myślą że podniesiony głos rozwiąże każdy problem ale nie mają racji dlatego wy musicie im to udowodnić powiedzieć że to wasze życie i gdy będziecie chcieli poprosicie ich o to by wam pomogli i wyrazili swoją opinie a teraz pozwalali wam popełniać błędy i je naprawiać wyciągając z tego lekcje na przyszłość . Jeżeli chodzi o brak zainteresowania ze strony najbliższych to nie jest tak że oni was nie kochają po prostu nie wiedzą jak to okazać niektórzy mają problem z wyrazaniem własnych uczuć i nie robią tego z braku miłości czy braku zainteresowania tylko z czystej niewiedzy. Nie chcą was krzywdzić i nie chcą byście czuli się samotni ale nie jeśli nie powiecie im że macie problem czasami mogą tego nie zauważyć dlaczego warto porozmawiać powiedzieć że czujecie się jak powietrze w ich towarzystwie a to nie jest dla was sytuacja komfortowa i chcielibyście spędzać z nimi więcej czasu. Czasami wystarczy niewiele żeby nakłonić rodziców do rozmowy możesz wejść do domu i opowiedzieć im jak było w szkole a oni napewno chętnie cie wysłuchają . Oni nie chcą się wtrącać do twojego życia bo boją się że ty tego nie zaakceptujesz im też jest ciężko zrozum to . Spróbuj z nimi porozmawiać i dojść do porozumienia powiedz że wydaje ci się że cie zaniedbują nieakceptują a to cie rani a oni napewno powiedzą ci o co chodzi i się jakoś dogadacie nie bagatelizuj tego nie olewaj i nie kończ ze swoim życiem w taki sposób bo to nie jest dobry sposób na zwrócenie uwagi rodziców pomyśl o nich jak oni by się czuli gdyby ci się udało odejść to by była dla nich straszna trauma to strasznioe samolubne zacohwanie bo oni cie kochają po co ma cierpieć tyle osób skoro są inne metody żeby dojść do porozumienia . Może zaproponuj im spacer lub kino

  73. maniek teraz wiadomość specjalnie dla ciebie bo czytając twoje wypowiedzi widzę że ty jesteś bardzo samotny . Rozumiem że dziewczyny czasem naprawde potrafią nieźle dać w kość i robić rzeczy o których nawet nam się nie śniło ale świata nie zmienisz , ale po świecie chodzi również wiele wartościowych dziewczyn które czekają żeby znaleźć porządnego mężczyzne bo mają dosyć zwykłych chłystków którzy zdradzają i oszukują i zakochać się w kimś kto je zrozumie i dam im szczęscie sądze że ty byś był kimś takim na kim można się oprzeć, wypłakać na twoim ramieniu, czuły i opiekuńczy a zarazem bardzo męski i pokazał kto w tym związku nosi spodnie . Sądze że byłeś z niewłaściwą kobietą jeżeli nie potrafiła docenić tego jakim jesteś człowiekiem i to przykre że taka osoba ma sprawić że może jakaś ładna inteligenta kobieta straci szanse poznania ciebie. Może powinieneś przestać użalać się zostawić przeszłość i poszukać szczęścia gdzieś indziej : kluby dyskoteki tam gdzie jest dużo dziewczyn . Może nie za pare dni ale za jakiś czas na pewno ci się uda wierze w to

  74. Anonimie wcześniejszy wiem że życie czasem płata nam figle i niektóre sprawy bardzo się komplikują , życie jest coraz droższe i ciężej się utrzymać ale pomyśl jakie są priorytety masz dziecko które bardzo cię kocha i chociaż nie możesz mu dać wszystkiego na pewno możesz mu dać coś najcenniejszego swoją miłość i opieke to jest dla takiego dziecka naprwde dużo . Rzeczy materialne nie zastąpią nam poczucia bezpieczeństwa ani bliskości tylko drugi człowiek może to zapewnić . Pieniądze może są potrzebne ale to nie wszystko a może warto złapać się mniej płatnej pracy i szukać w między czasie czegoś lepszego ? albo może 2 etaty?

    z każdej sytuacji jest jakieś wyjście

  75. jeżeli ktoś z was będzie chciał się wygadać albo o coś zapytać chętnie służe pomocą możecie napisać a ja chętnie wam pomoge bo widze że jesteście wartościowymi ludźmi tylko troche zagubionymi w tym wirze codzienności i czasami macie wszystkiego dosyć ale to nie trwa wiecznie, jesteście odważniejsi niż myślicie, bo człowiekiem odważnym jest ten kto żyje nawet jeśli spotykają go niepowodzenia

  76. rozbity- czy myślałeś o tym żeby poznać nowych ludzi, zabawić się pożyć troche chwilą bez tych wszystkich dołujących spraw jakie nas otaczają , czasem odcięcie się od problemów pomaga a zawsze stajemy się silniejszymi żeby stawić czoła przeciwieństwom losu wtedy kiedy damy troche na luz przestaniemy się przejmować problemami swoimi oraz innych. Jesteś pewien czy rozmowa z osobami które jeszcze bardziej cię dołują ci pomaga? rozumiem że możesz czuć że kto cie zrozumie lepiej niż ci którzy mają podobne problemy ale tak naprawde teraz słuchając problemów innych zaczynasz się przejmować rzeczami które nie dotyczą twojej osoby . Prosze się zrób to dla mnie nie trać wiary w siebie i w to że ci się uda bo ja w ciebie wierze widze że jeszcze gdzieś jest w tobie ta iskierka którą trzeba pobudzić do życia i ja bardzo chciałabym to zrobić bo jesteś moją inspiracją i to że moge motywować cie do pracy nad sobą sprawia że ja też staje się lepszym człowiekiem.

  77. Gucia - nie musisz siedzieć w 4 ścianach możesz wyjść do ludzi nie za wszystko trzeba płacić możesz wyjść do parku do centrum handlowego albo do różnych innych miejsc w których naprawde nie porzebujesz pieniędzy możesz poznać ludzi którzy cie będą rozumieć bo może ci znajomi którzy się odwrócili nie byli po prostu warci zachodu . Nie szukaj problemu w sobie i nie obwiniaj się o wszystko może to z nimi był jakiś problem może nie potrafili dostrzec twojej oryginalności koleżanka ma racje muzyka bardzo pomaga wyrażać uczucia jest lekarstwem na zranioną dusze nie trzeba się samookaleczać można znaleźć inne metody odstresowania się i psychicznego spokoju . Spróbuj wyjść poznać nowych przyjaciół daj sobie czas nie siedź i nie czekaj aż szczęście do ciebie przyjdzie wyjdź mu na przeciw a uda ci się

  78. mój nick xxx- witam miałem dac znac anonim

  79. xxx-ja nie daje rady jak to dalej bedzie człowiek juz nie wie co ma zrobic by bylo dobrze

  80. z każdej sytuacji jest jakieś wyjście tylko trzeba szukać również dobrych stron a nie tylko złych

  81. Witam. Ja też mam problem ze sobą czasami myślę o tym żeby się zabić ale myślę że nigdy bym tego nie zrobił.. Pamiętam że jak kiedyś byłem jeszcze młodszy to nie miałem na nic odwagi z nikim nie mogłem porozmawiać na jakieś tematy i wgl nudny byłem zresztą teraz też jestem ale już wśród nowo poznanych osobach próbuje pokazać się z lepszej strony i nie wychodzi mi to tak źle.. Wszystko było dobrze dopóki miałem jakieś zajęcie, gdy pracowałem. Nie miałem czasu myśleć o jakiś głupotach ale wraz z końcem pracy znów różne głupie myśli przychodzą mi do głowy… W pracy gdy poznałem nowych ludzi było całkiem dobrze było z kim pogadać może nie o wszystkim ale wtedy nic mnie nie obchodziło. Teraz nie pracuje nie wychodzę z domu większość dnia przeleże w łóżku czuje że przegrywam swoje życie ale co najważniejsze cały czas myślę że się podniosę i zacznę robić to co chce. Chciałbym zacząć wszystko od nowa lecz na to na razie brakuje mi siły… Chciałbym wyjechać poznać nowych ludzi i mieć w dupie przeszłość. Wśród znajomych z podstawówki i gimnazjum nie jestem traktowany poważnie to też postanowiłem że nie będę się z nimi widywał i dlatego nie mam ochoty wychodzić do kogoś kto by się ze mnie wyśmiewał. Obecnie nie mam z kim pogadać ale to głównie przez swój charakter. Nie potrafiłem żartować i wszystko brałem na poważnie. Tak wgl to nie wiem po co ja tu pierdole głupoty bo jeśli nie wezmę się sam w garść to może to się źle skończyć. Ale nie mam z kim pogadać więc postanowiłem tutaj napisać. Wiem że z wiekiem jest ze mną coraz gorzej. Nic mi się kurwa nie chce ! Jednak mam w sobie jakieś chęci lecz zbyt małe by coś zmienić. I stawiam sobie pytanie czy się zabić… I zaraz myślę że to głupie bo może być lepiej. Kiedyś niczym się nie przejmowałem. Zawsze walczyłem. Kiedyś miałem zawroty głowy i kilka razy się przewróciłem ale nikomu o tym nie mówiłem aż do momentu gdy miałem atak przy rodzicach (bo miała to być padaczka zresztą w rodzinie jest ta choroba) i wtedy miałem te badania wszyscy myśleli że to jest właśnie to. Ale wtedy sobie wmówiłem że nic mi nie jest. Po prostu nie chciałem tego mieć. Gdy miałem już to badanie epi czy tam jakoś tam leżałem i w myślach powtarzałem nic mi nie jest. No i okazało się że owszem są jakieś zaburzenia i za 3 miesiące trzeba sprawdzić ponownie. I od tamtej pory nie miałem żadnych zawrotów ni też nic.. Tak wgl to ja z nikim nie gadam o swoich problemach i sam je próbuje pokonywać. Trochę zeszłem z tematu ale powróce do niego. Czuje się samotny i ta samotność mnie zabija i po tym wszystkim coraz częściej myślę o śmierci ale czy kiedykolwiek to się stanie to zależy od tego jak wszystko się potoczy bo mimo tego co wyżej napisałem to nie jest tak do końca że potrafię walczyć. Bo teraz siedzę w domu nic nie robię nic mi się chce nie spotykam się ze znajomymi. Nie mam z kim pogadać i wszystkiego mam dość.

  82. cały ja- to nie jest strona dla ciebie . Ty nie jesteś samobójcą ty nawet nie chcesz się zabić ty po prostu siedząc w domu wmawiasz sobie że jesteś za słaby żeby walczyć a tak nie jest. Ty jesteś samotny i to jest tego przyczyna, zamykasz się i nie próbujesz znaleźć kontaktu z innymi osobami a to bardzo pomaga .Jeżeli nie odpowiadają ci starzy znajomi możesz zawsze znaleźć nowych, bo tamci nie dorośli jeszcze do znajomości z tobą . Nie możesz zakładać że wszystko jest złe musisz szukać dobrych stron w swoim życiu a na pewno uda ci się powalczyć o samego siebie bo naprawde warto !

  83. ludzie a sens życia jest ciężko mi bardzo ale staram sie mysleć pozytywnie moze te złe zeczy to nasza pruba i to czy ją przejdziemy zalezy odnas moja wciąż trwa ale jeszcze się trzymam i mam nadzieje ze ją przejde bo mam dwie piekne curki i dla nich warto jest zyć

  84. wszystkim z was którzy nie widzią sensu życia i pragną tylko śmierci polecam piosenkę : rise against - make stop

  85. Wszystko upadło… brak światła mnie przeraża… Czy tylko po to istnieć muszę…? Tkwię bezszelestnie w pustce zawieszona… Nie dla mnie takie życie. Z lękiem przed tym co później jest historią, z jedną pochodnią w las ciemny wypuszczona… Nie pójdę. Usiądę sama… Nie dla mnie takie życie… Oddychać już nawet nie umiem jak kiedyś, nie cieszy mnie widok pierwszej gwiazdki, nie cieszy mnie uśmiech niewinny, ni szklące się oczy drugiego człowieka… Tyle czekałam, wciąż czekam… Nie chcę już trwać w tym niepewnym położeniu, żyć także nie chcę w zapłakanym cieniu… Wszystkie ich oczy wciąż patrzą i milczą, przychodzą w nocy, gdy mnie nie ma w środku… Szukają jedynego bijącego serca, chcą wyrwać je, by też było martwe… Wciąż płaczę, chcę zniknąć… I zapaść się pod ziemię… Strach przed bólem jako jedyny mnie trzyma, obdarowując płuca głębokim westchnieniem i falą powietrza… Nie takiej pomocy od Ciebie oczekuję… Zostaw mnie samą, a w końcu się odważę, nie wrócę, nie wrócę, nie wrócę - udowodnię Wam, pokażę, jak się powinno umierać w tych czasach.

  86. Codziennie umieram na nowo i to jest piękne.Zasypiam.Sen tak bo kiedy śpię nic nie czuję, nic nie słyszę nic nie widzę nie śnię.Często myślę że chciałbym tak usnąć na zawsze bezboleśnie.Walczę ze swoimi demonami od dobrych kilku lat choć wiem że z góry ta walka jest przegrana.Sam bo zawsze byłem egoistą,samotnikiem i zawsze doskwierało mi poczucie wyższości nad resztą ludzi nie wszystkimi ale jednak(takie dziwne poczucie podwyższonego ilorazu inteligencji),dziwne bo przecież to ja przegrywam.Nachodzi mnie często taka refleksja jak to możliwe że np.menele funkcjonują w naszym świecie przecież ja nigdy bym nie dopuścił do tego żeby tak skończyć wolałbym się zabić.I sam tak pewnie zrobię choć wiem że nie skończę jak oni.Nie mówię że są gorsi ale że są silniejsi.Kiedy nadejdzie ten dzień reszta będzie tylko wspominać przez chwilę “że taki młody był i się zabił” śmieszne i straszne bo świadczy o tym jak niewiele znaczę.Rodzina znajomi(przyjaciele)wiem jak to będzie wyglądało sam przeżyłem śmierć kumpla.Kilka dni dla niektórych miesięcy żałoby i wszystko wróciło do normy wszyscy zapomnieli i tyle koniec kropka.Kiedyś starałem się oszukiwać takimi banałami że przecież warto żyć cieszyć się małymi rzeczami,żyć dla kogoś czy po prostu żyć mimo wszystko.Ale teraz zadaję sobie tylko jedno pytanie po co? w którym jednocześnie odnajduję odpowiedz.Życie nie ma sensu większość ludzi akceptuję ten stan rzeczy pociesza się np.konsumpcją inni radość i siłę upatrują w różnych religiach jeszcze inni po prostu są.A ja wiem że kiedyś zrobię ten krok nie znam dnia ani godziny ale wiem że przegram.Bo przecież jak można żyć z permanentną nazwijmy to depresją.To nawet coś więcej brak celu sensu pozbawienie wszelkich pozytywnych emocji,obojętność,jedna wielka umysłowa degrengolada papka emocjonalna,budyń.mogę to porównać do starszych ludzi którzy często siedzą w swoich pokojach i patrzą w sufit czy okno bez celu po prostu patrzą(pewnie czekają na kostuchę). I ja tak mam czasami budzę się w nocy i patrze w sufit 3-4h aż do rana.I mażę o tym by znowu usnąć choćby na 10-15 minut jeszcze chwilę by nic nie czuć. Kończę te brednie bo piszę pierdoły.Na koniec dodam tylko że rozumiem wszystkich tych którzy pragną śmierci powodów jest mnóstwo i żaden z nich nie jest głupi.mogę wam tylko życzyć aby się wam udało tzn. abyście się wyleczyli z tych czarnych myśli i odnalezli szczęście jakie by ono nie było choć wiem że cześć z nas odejdzie przedwcześnie.

  87. Nieudacznicy. Jakbyście chcieli się zabić to byście tego nie pisali tylko sie zabili i spokój.

  88. Spoglądać przez okno pryzmatem samobójstwa - do żalu, do goryczy, szczere modły wnosić, nie winię nikogo za stan jakim los mnie opatulił, pamiętaj, że Śmierć ma swój wydźwięk, ma głos stłumiony w rozpaczy i cichy szept martwego wiatru, który nad Twoją postacią się wznosi, ona patrzy jak wskazówka zegara wędrująca w drugą stronę, jak niezrozumianych oczu pełne bólu spojrzenie. Nie rozumiesz to nie mów, nie wysławiaj się o nas, bo to my czekamy na Wasze skinienie i reakcje, których rozum Wam poznać już nie da. Nigdy mój bracie, nie poganiaj samobójcy, nie wytykaj mu wady, ni winy, czy żalu. Między słowem a czynem jest jest przepaść ruchoma, wszystko widzę na kształt czarnoszarego obrazu i wznoszę się w powietrze jak kolejny ogień z nieba, by wykroczyć ponad stopnie rozpalonej wyobraźni, czasem po prostu trzeba powędrować w głąb własnej jaźni.

  89. hej a ze mna już lepiej depresja mi odpuscila bo jestem teraz od kilku dni w zwiazku i jest duzo lepiej narazie nie mysle o zbyt dalekiej przyszlosci a o dnou codziennym i daje rade jest dobrze, milośc jest zajebistym lekarstwem.

  90. gucia- to super wiadomość wiedziałam że ci się uda, życzę dużoooo szczęścia :)

  91. ja chce sie zabic teraz

  92. Negocjator, 24 luty 2012, 08:27

    Dla mnie samobójcy to ludzie chorzy na głowę. Niema sytuacji bez wyjścia!!! Zawsze jest jakieś wyjście nawet jeśli się wam wydaje, że go niema to i tak jest! Popatrzcie na osoby niepełnosprawne (w szerokim słowa tego znaczeniu) oni tętnią życiem mimo, że nie mają rąk, nóg itd… To jest tragedia, ale się nie poddają!!!
    Piszecie, że macie po 20 lat i przeżyliście zawód miłosny i to jest przyczyną Waszych “rozważań”… Większość ludzi na Ziemi przeżyła zawód miłosny - ale po paru latach śmieją się z tego będąc z kimś innym dużo lepszym niż poprzedni partner.
    Kolejna kwestia; zadam pytanie i sami sobie odpowiedzcie na nie: Czy kiedykolwiek w życiu straciliście kogoś bardzo Wam bliskiego? (Rodziców, rodzeństwo…itd)? Jeśli tak to przypomnijcie sobie co wtedy czuliście. Zajebisty ból… ale jak wiadomo czas leczy rany. Więc jeśli postanowiliście się zabić przez dziewczynę, chłopaka… to uwierzcie, że przejdzie im smutek i żal, ból
    Jak macie inne problemy to piszcie…
    odpowiem co bym zrobił ale NIE SAMOBÓJSTWO!

  93. ludzie.. ja tez chcialam sie zabic, jak juz wszyscy chyba, i trafilam do psychiatryka a jak z niego wyszlam (niecaly miesiac temu) to ja wciaz mam te mysli. wciaz sie tne i nie chce zyc. chce poprostu umrzec, odplynac od tego swiata tak poprostu, bez bolu ani niczego, ale tak sie nie da. jak tez chcecie sie zabic to wezcie do mnei napiszcie zorbimy to razem :) mieszkam w Wawie . piszcie : 889 876 834 albo 508 742 633

  94. nie wiem co robic nie chce mi sie zyc

  95. Cierpie w milczeniu kalecze roże niewinną jak snieg białą.tez kilka razy probowalem sie zabic ostatnio zabrakla mi godzina.znalezli mnie w mieszkaniu prawie bylem juz trupem.oiom psychiatryk obserwacja i wypuscili mnie.porazka mieszkam sam wszyscy sie odwrocili. Ciezko jest zyc samemu.cholernie brakuje milosci tej jedynej.co z tego ze mam super prace.super zawod jeste kucharzem nawet mowia ze dobrym szczerze nie cieszy mnie to.mistrzem mowia. Mialem swoich uczniow,ale nie mam tej dla ktorej moglbym gotowac nie neste glupi, brzydki co mi po jezykach ede probowal wstrzyknac sobie mieszanke w żyłe kiedys musi sie udac

  96. xXxRoksixXx, 26 luty 2012, 17:37

    Ktoś chce się wygadać to piszcie do mnie na gg 8075450 ja z wielką chęcią wysłucham i spróbuje wam pomóc piszcie

  97. witam wszystkich sorki ze się nie odzywałem ale byłe już na 4 pogrzebach i sam się dołuje bo poznaje ludzi i którzy zaraz odchodzą na tamten świat może jestem brzydki i wogole http://nk.pl/#profile/7739747/gallery#!q?album=2&photoviewer=[8125494,40] to jestem ja sami oceńcie

  98. witam
    sorki ze się nie odzywałem ale byłe już na 4 pogrzebach i sam się dołuje bo poznaje ludzi i którzy zaraz odchodzą na tamten świat może jestem brzydki i wogole
    http://nk.pl/#profile/7739747/gallery#!q?album=2&photoviewer=[8125494,40]
    to jestem ja sami oceńcie

  99. maniek0212 panie psychologu, może pani, staraj się. Chciałem się zabić, no i czytam Wasze teksty. Kurwa, kto chce to zrobić serio? Samotność może zabić. Nieszczęście też. Zawiedziona miłość - oczywiście. Trochę się boję. Nie wiem co zrobię. Czytam Was i myślę, że może to tylko ja. Mam już swoje lata. Wy chcecie tylko pogadać.

  100. Pati nie wiem czy mnie w bam nie robisz, Klaudia czuję Ciebie, Maciej…

  101. nie wiem jak możecie chcieć się zabić . życie jest najpiekniejszym darem jaki mogliście dostać . musicie być egoistami jesli chcecie umrzeć w taki sposób . wielu ludzi bardzo chcialoby żyć ale przez np. swoje choroby nie mogą . pomyślcie o tym jak dużo można czerpać z życia i jak dobrze je przeżyć .

  102. Odejdę we śnie,jeszcze nie.

  103. prosze nie róbcie tego jesteście świetnymi ludźmi tylko macie niepotrzebnie kompleksy. Zamykacie się w sobie a czasem najlepszym lekarstwem na złe samopoczucie jest rozmowa spróbujcie nie stawiajcie swojego być czy nie być na jedną karte życie naprawde może być wspaniale gdy uwierzycie w siebie. Jeśli czujecie się źle piszcie jak najwięcej o swoim cierpieniu a my spróbujemy wam pomóc i błagam nie nakręcajcie sie jeszcze bardziej czytając inne posty bo niektórzy piszą to tylko po to żeby was oszukać tak naprwde nie mają problemów i nabijają się z was udając waszych kompanów namawiają was do złego nie słuchajcie tych którzy mówią zróbmy to razem odłamcie się i walczcie o nikogo innego tylko o siebie

  104. Paulinko gdyby chodziło tylko o zwykłe kompleksy to bym się śmiał, a nie chciał zabijać. Zgredzie53 pozdrawiam Cię nie wiem jak inni, ale my tutaj jesteśmy chyba najstarsi. Do Wszystkich tu piszących, że warto jednak żyć, co byście zrobili gdybyście swój krzyżyk nieśli już od 5 roku życia? Gdyby za wszystko obwiniano Was? Gdybyście nie mieli celu i sensu życia przez 35lat? Maniek 22 latek chce się zabić z braku miłości, bo pragnie kochać, a jednak… no właśnie. Maciej następny… a im brakuje tylko miłości. Innym brakuje wszystkiego łącznie z miłością i co też mają na siłę cieszyć się z życia, bo ktoś inny tak zadecydował za nich? Pieprzenie o etyce i wartości życia jest tak samo bzdurne jak utrzymywanie kogoś wbrew jego woli przy życiu. Podobno mamy wolną wolę i prawo wyboru tylko, dlaczego w tym wypadku nam się ją odbiera na siłę? Samobójcy to egoiści? Być może, ale skoro ja nie mam nikogo to chyba mam prawo stanowić o własnym życiu? Jedyne, czego żałuję to tego, że w Polsce niema eutanazji, bo wolałbym odejść godnie niż zdychać gdzieś w ustronnym miejscu, ale trudno. Ostatnio wydarzyło się coś, co jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że śmierć to jedyne sensowne rozwiązanie. Nie widzę sensu swego istnienia dla samego istnienia. Jestem potrzebny jedynie państwu by na nie łożyć. Nie chcę by mnie ktoś próbował ratować, więc zabiorę z sobą kartkę na wszelki wypadek z prośbą by uszanowano moją decyzję i nie próbowano mnie ratować. Nie wiem, dlaczego w ogóle ratuje się samobójców? To nie jest ratunek tylko zmuszanie takiego człowieka do dalszego gównianego jego życia. Nikt ze szczęścia się nie zabija!!!

  105. Cześć mam na imię Przemek, a moje życie jest puste i pozbawione jakiegokolwiek sensu. Boję się umierać samotnie, dlatego poszukuję kogoś kto wraz ze mną popełni samobójstwo. Zamieszkuję województwo mazowieckie. Moje gg: 5180843. Pozdrawiam.

  106. Witajcie a ja chciałbym opowiedzieć Wam moją histoje

  107. Mam 36 lat i jak większość z Was ostatnimi czasy myślę, czy moje istnienie na tym świecie jest naprawdę takie konieczne i niezbędne.
    Moje dorosłe życie zaczęło się tak naprawdę kiedy wyszedłem z podstawówki ( jakieś 15 lat miałem ) i poszedłem do zawodówki, wtedy to sam układałem sobie dalszą drogę, jaką szedłem. Już wtedy zdałem sobie sprawę, że żyję po to żeby cierpieć. Byłem cichym chłopakiem, który nie wyszalał się za młodu a to dlatego, że nie chciałem sprawiać dodatkowych problemów moim rodzicom. Wieczne kłótnie w domu i to nie z mojego powodu, ojciec nie stronił od alkoholu, pracował na budowie, matka pracowała, jednak ona też nie była w porządku. Nie chcę bronić tu żadnej ze strony, tylko piszę co widziałem i co z perspektywy czasu myślę o tym.
    Doszło do tego, że matka wygoniła ojca z pokoju i on poszedł spać do kuchni na podłogę, trwało to z 7 czy 8 lat. Ja w międzyczasie skończyłem zawodówkę, później technikum i jeszcze 1 szkołę, żeby uciec przed wojskiem. Podłapałem pracę, w której pracuję do dziś ( fizycznie ), znalazła się też dziewczyna, nawiasem mówiąc naprawdę bardzo w porządku.
    Wrócę do rodziców a dokładnie do matki. Zaczęła chorować tzn. choroba psychiczna, dla mnie to był wielki szok jak to możliwe żeby w głowie mogło się tak pomieszać. 1 szpital, gdzie była prawie 2 miesiące i ja do niej codziennie jeździłem to przed pracą to przed, bo pracowałem na zmiany, później pilnowanie w domu, czy bierze leki, jak się czuje. Jak poczuła się lepiej miała 1 próbę samobójczą i znowu codzienne jazdy do szpitala, później po klinikach i życie kręciło się wokół niej.
    Po pewnym czasie 2 próba samobójcza i trafiła znowu do szpitala na ponad 2 miesiące i znowu moje codzienne wizyty w kolejnym szpitalu.
    Jednak jakoś po prawie 3 latach doszła do siebie i mogę powiedzieć, że jest w miarę dobrze, jest samodzielna, nie muszę się o nią martwić. O ojcu opowiem dalej.
    W 2006 roku świat zaczął się dla mnie kończyć, przynajmniej tak myślałem. Jechałem na tzw. podwójnym gazie i oczywiście spowodowałem wypadek, na szczęście chyba dla mnie nikt nie ucierpiał. Prawko ( oczywiście zabrali mi na 2 lata ) potrzebowałem w pracy i tak zaczęła się moja pokuta, oprócz tej, którą zasądził sąd.
    Bardzo przeżyłem tą utratę prawka, jednak cieszyłem się, że nikomu nic się nie stało bo wiem, że mogłem trafić do więzienia. Nie byłem w nim i nie wiem czy potraficie sobie to wyobrazić, jak bardzo można się cieszyć z tego jak widzi się wschód słońca, jak ćwierkają ptaki. Takie podstawowe rzeczy nad, którymi normalnie człowiek nawet się nie zastanawia, po prostu tak jest i tyle. A ja dziękowałem Bogu, że mogę to wszystko oglądać i słyszeć na własne oczy i uszy. Jakie to jest wielkie szczęście móc po prostu patrzeć, widzieć i słyszeć, uwierzcie mi.
    Ale wrócę do pokuty.
    Wyjechałem do anglii, ściągnął mnie tam mój koleś. Pracowałem bardzo ciężko, może nie na budowie bo w magazynie ale bardzo ciężka praca.
    Oczywiście dziewczyna mnie zostawiła ale nie mam do niej żalu.
    Będąc na wyspach odnowiłem stare znajomości i kontakty w pl i tak zaczęła się moja że tak powiem przygoda ze starą koleżanką z podstawówki. O niej tylko krótko powiem, młodsza 2 lata ode mnie, po rozwodzie z dwójką dzieci.
    Codzienne godzinne rozmowy na skype i po prawie 2 letniej pokucie na wyspach wróciłem.
    Wróciłem do pl, tak naprawdę wróciłem dla niej i dla dzieci. Po jakichś 4 miesiącach zamieszkaliśmy razem i to było spełnienie moich marzeń. Kobieta, dzieci ( nie przeszkadzało mi, że nie moje bo kocham je do dziś jak swoje ), dom, w miarę normalny. Bywało lepiej i gorzej jak w każdej rodzinie.
    I teraz ojciec. I on zaczął mieć problemy psychiczne, ogólnie chyba 4 próby samobójcze i kolejne moje codzienne wizyty w kolejnych szpitalach. Z przerwami trwało to jakieś 2 lata, ale i jemu udało się jakoś wrócić do realnego świata i daje sobie jakoś radę.

    4 miesiące temu dziewczyna spakowała mi rzeczy i tak po 3 latach, wróciłem do rodziców.
    I tu idę w ślady ojca, teraz to ja śpię w kuchni na podłodze, w moim życiu się nic nie dzieje.
    Zdaje się, że żyję po to aby pracować, wracam z pracy i siedzę przed monitorem całym dniem. Nic mi się nie chce, nawet nie mam ochoty iść do toalety choć czuje taką potrzebę.
    Nic w życiu nie osiągnąłem, do niczego nie doszedłem, nic nie mam oprócz długów.
    Od razu powiem, że mam problemu z alkoholem, 2 razy w miesiącu jak koleś mnie wyciągnie na jakąś wódkę to góra, palę papierosy, to jedyna moja używka.
    Od jakiegoś miesiąca myślę o samobójstwie, zdarzają się dni, że jestem już prawie pewien, że to zrobię, jednak brakuje mi odwagi.
    Gdy mam dołek zastanawiam się po co ja żyję, po to żeby pracować bo gdyby nie praca to pewnie wychodziłbym z domu tylko po fajki.
    Czy tak ma wyglądać moje dalsze życie. Siedzenie i spanie w kuchni na podłodze? i nawet nie ma tak naprawdę do kogo pyska otworzyć.
    Wierzę i chciałbym wierzyć, że jednak tego nie zrobię, nie dam się życiu. Wiosna zawsze dobrze na mnie wpływała i czekam na nią z niecierpliwością. Kiedy to wszystko budzi się do życia, świat staje się piękny i kolorowy aż chce się żyć.
    Opowiedziałem Wam całe moje życie w skrócie, i naprawdę myślę dużo o śmierci i o samobójstwie, jednak coś mnie tak trzyma, że nie potrafię tego zrobić.
    Dla mnie samobójcy to naprawdę bardzo odważni ludzie, nie głupi czy coś podobnego, jaką trzeba mieć odwagę żeby targnąć się na własne życie, ile trzeba mieć w sobie siły żeby zrobić sobie, bo nie mówię tu o rodzinie i najbliższych, coś takiego. Coś strasznego, jednak sam o tym myślę.

    Ostatnio wymyśliłem sobie, że zrobię prawko na motor i kupie ścigacza i może tak to zrobię, jednak doszedłem do wniosku, że może jednak nie. Ale przyszło mi do głowy coś innego.
    Wymyśliłem, że sam chcę zdecydować może nie jak ale kiedy powinienem odejść z tego świata, nie chcę żeby to jakiś lekarz jak będę stary, decydował czy mam żyć czy nie. Chciałbym żeby to była tylko i wyłącznie moja decyzja. To moje życie i to ja podejmę tą pewnie pierwszą w życiu decyzje, żyć czy nie.
    Jednak wiem jedno, że to jeszcze nie teraz, jak to filmie było „ not yet „ Gliadiator.
    Jak już nawiązałem do filmu to polecam SIEDEM DUSZ naprawdę bardzo dobry film.
    I taka to jest moja historia.
    Przepraszam, że tak dużo miejsca zająłem i, że tak trochę pomieszałem wątki ale starałem się to wszystko jakoś chronologicznie ułożyć.
    NIE DAJCIE SIĘ tak jak i ja tego nie zrobię, taki samotny ktoś. POZDRAWIAM.

  108. do takiktoś, 29 luty 2012, 22:30

    Myślałem podobnie, tyle że chciałem się ubezpieczyć na życie na niepomierną sumę, ma śmierć w wypadku drogowym byłaby iście realna, przecież tylu ludzi opada z sił prowadząc auto, czy też motocykl. W grę wchodzi wyłącznie czołowe zderzenie z autem ciężarowym… W trosce o postronne osoby, kierowcy tira nic się nie stanie, ponadto rodzina łatwiej to zniesie. Powodzenia!

  109. Jeszcze jedno moje przemyślenie.
    Powiedzcie co tak bardzo trzyma ludzi przy życiu, że tak bardzo chcą żyć, może na tym niby innym świecie, po śmierci jest lepiej? Dlaczego ludzie tak bardzo chcą żyć? Przyszło nam żyć w takich czasach, że nie dziwię się, że tylu z nas decyduje się odejść, nie widząc sensu swojego istnienia. Takie zakłamanie, jeden patrzy jak wykorzystać drugiego człowieka, tylko pieniądze są ważne nic więcej. A gdzie honor? Nie jestem bardzo religijny ale mało kto przestrzega choćby w niewielkim stopniu 10 przykazań. Gdzie jakieś zasady i reguły? Świat jest piękny tylko to ludzie są do bani i to przez nich nie da się w miarę normalnie przejść przez życie. Co się stało z tymi wszystkimi ludźmi? dlaczego tak się dzieje? Powiem szczerze, że jestem trochę zagubiony i uważam, że urodziłem się w nie odpowiednich czasach.
    Takie moje przemyślenia. POZDRAWIAM WSZYSTKICH.
    I czekam na wiosnę.

  110. do takiktoś

    Masz jakieś niespełnione marzenia? opowiedz o nich…

  111. Negocjator

    Nie opowiada się o swoich marzeniach bo się nie spełnią.
    A tak poważnie,
    nie przypominam sobie żebym miał jakiekolwiek marzenia z ostatnich nie wiem 5 czy 7 lat. Zawsze myślę o innych, o sobie na samym końcu i chciałbym żeby to innym ludziom, znajomym, rodzinie jakoś wszystko się układało tak jak chcą.
    Teraz mam jedno życzenie jeżeli chodzi o moją osobę.
    Chciałbym mieć normalny DOM, normalną RODZINĘ, ŻONĘ I DZIECI. Szczerze powiem, że nadal wiąże swoją przyszłość z moją ostatnią partnerką. Pisałem o niej w mojej historii wyżej. Może nie pisałem o niej dużo bo nie chcę za bardzo ujawniać jej osoby ( nazwijmy ją “A” ) i dzieci. Chciałbym z nimi tworzyć normalną rodzinę ( w miarę normalną ). Jeszcze mi się przypomniało a ważne, chciałbym mieć dziecko, oczywiście z “A”. Chciałbym pozostawić coś (swojego) na tym świecie.
    Cały czas myślę o “A” i o dzieciach, nie pisałem tego wcześniej ale gdy byliśmy jeszcze razem, kupiliśmy psa ( suczkę ) i o niej też myślę.
    Bardzo za nimi wszystkimi tęsknię i chciałbym z nimi spędzać dnie i noce, te dobre i złe chwile. Brakuje mi ich bardzo. Tak naprawdę to po rozstaniu zaczął walić mi się świat i ciężko mi teraz.

    Negocjator a pociągnąłeś mnie teraz za język, ale co tam. Jesteśmy tu wszyscy anonimowymi ludźmi i pewnie nigdy się nie spotkamy.
    Z marzeń na chwilę obecną to tyle.
    POZDRAWIAM

  112. Cześć mam na imię Przemek, a moje życie jest puste i pozbawione jakiegokolwiek sensu. Boję się umierać samotnie, dlatego poszukuję kogoś kto wraz ze mną popełni samobójstwo. Zamieszkuję województwo mazowieckie. Moje gg: 5180843. Pozdrawiam.

  113. Do takiktoś.
    Więc masz marzenia, chcesz mieć rodzinę, chcesz mieć dziecko z A czyli masz powód do życia, więc nie rozumiem czemu myślisz o samobójstwie. Czy w/g Ciebie Twoja sprawa z A jest do uratowania? Napisz to, to ważne aby podjąć jakieś kroki. Co było przyczyną zerwania z A? Też napisz. Sam napisałeś, że jesteśmy tu anonimowi

  114. Negocjator

    Można mieć marzenia lecz jak nie masz wpływu na ich realizację pozostają tylko niespełnionymi marzeniami. Bezradność jest zabójcza. Mam dużo powodów do życia, jednym z nich jest właśnie marzenie tworzenia rodziny z “A”, jest to również powód do wzięcia wolnego od życia.
    Drugim powodem do życia jest nie krzywdzenie innych bliskich, chodzi mi o ojca. Wiem, że gdybym popełnił samobójstwo ojciec nie przeżyłby tego, jest już po 1 zawale i o ile serce by mu nie pękło to i on w końcu dopiął by swego i udałoby mu się zabić. Przy jego próbach samobójczych to ja go szukałem i to ja go znajdowałem w różnym stanie po przedawkowaniu tabletek usypiających i psychotropowych wymieszanych z alkoholem. Raz tylko matka go przez przypadek znalazła.
    Nie masz pojęcia jak czuje się człowiek, który znajduje bliską osobę, która chce się zabić. Jak wygląda później w szpitalu, gdzie opowiada Ci niestworzone rzeczy, jakieś przedmioty, które widzi, dźwięki, których nie ma. Sam już nie wiesz czy tak się pomieszało w głowie bliskiej osobie i to teraz Ty będziesz musiał się nim do końca życia opiekować. Bo widzieć takie zachowanie i słyszeć takie słowa różne myśli przychodzą Ci do głowy. Jednak najgorsze jest to jak się wtedy czujesz, nie wiesz czy przychodząc do szpitala ta bliska osoba jest w łóżku, w którym jeszcze wczoraj ją pożenałeś. Myślisz dlaczego ona chce to zrobić, dlaczego w taki sposób chce odejść z tego świata.
    Zadajesz sobie pytania: dlaczego to mnie spotkało, czy jesteś takim złym człowiekiem, że spotykają Cię takie przykrości. Dlaczego bliskie osoby aż tak Cię ranią. Wiem, że to właśnie najbliższe osoby najbardziej nas ranią bo oczekujemy od nich tego, że możemy na nich liczyć, są gdy ich potrzebujemy, same takie podstawowe zachowania. Wierzymy, że kto jak nie właśnie na rodzinę można liczyć.
    Nie raz wracając od ojca ze szpitala autobusem, siedziałem i płakałem w ukryciu żeby nikt nie widział. Pytałem Boga co ja takiego złego w życiu zrobiłem, że teraz muszę tak cierpieć. Najpierw matka, teraz ojciec. I sam już nie wiesz czego możesz jeszcze się spodziewać, co jeszcze na Ciebie czeka. Ja wiem, że na pewno nie będzie to już nic przyjemnego.
    Trzecim powodem do życia jest brak odwagi popełnienia samobójstwa, i to chyba jest ten najważniejszy powód dla, którego nie zrobię tego sobie a tym bardziej moim najbliższym (czytaj ojcu).

    Pytasz czy sprawa z “A” jest do odratowania.
    Jeżeli chodzi o mnie to jestem jak najbardziej na TAK, jednak to nie zależy tylko ode mnie. tu muszą się wypowiedzieć 4 osoby.
    “A” mówiła mi, że ona też jest na tak, jej syn (15 lat) też chce żebyśmy byli razem. Jednak córka (11 lat) jest na nie. Miałem z dziećmi bardzo dobry kontakt, akceptowały mnie a dla jej syna byłem tak na prawdę jedynym przyjacielem. To ze mną rozmawiał na wszystkie tematy, to mi mówił wszystko. Jak już wcześniej pisałem nadal kocham je jak swoje dzieci.
    Wiem, że dla matki zawsze dzieci będą najważniejsze i, że ja będę na tzw. drugim planie, jednak jeżeli jesteśmy razem, żyjemy razem i staramy się tworzyć rodzinę to znaczy, że mam coś do powiedzenia w każdej kwestii. A najbardziej chodzi mi o dzieci. Wiem, że jestem surowy, jednak jest bardzo sprawiedliwy i potrafię docenić. I tu właśnie wychodzi kwestia przyczyny. Tak na prawdę nie miałem za wiele do powiedzenia jeżeli chodzi o dzieci. A tłumaczenie, że to są jej dzieci i to ona wie co jest dla nich najlepsze chyba nie jest odpowiednie. Jest to tylko moje sceptyczne zdanie na temat przyczyny zerwania naszych więzi.
    Co do ewentualnych kroków do podjęcia aby spróbować jeszcze raz tworzyć rodzinę to ja już takie kroki poczyniłem. Rozmawiałem z “A” i z dziećmi i powiedzieli mi to co wyżej napisałem. Od razu powiem, że z mojej strony nie wyjdzie żadna inicjatywa aby jeszcze raz spróbować. To “A” spakowała moje rzeczy, więc pewnie razem z dziećmi pojęli taką decyzję. A tym bardziej, że już próbowałem. to chyba tyle tak w skrócie.

    Negocjator a powiedz czemu tak się akurat zainteresowałeś moją osobą?
    Powiedz kim jesteś? czym się zajmujesz zawodowo? i kim jesteś z wykształcenia?
    I już tak na zakończenie.
    W końcu robi się ciepło :)
    POZDRAWIAM

  115. oszołomiony waszyymi postami, 4 marzec 2012, 11:19

    wy ludzie chorzy jesteście!!! ja myślę sobie co będzie jak umrę (nie wyznaje żadnej wiary), a wy chcecie się zabić???!!! jak źle macie w domu a jeszcze jesteście niepełnoletni to zadzwońcie pod “niebieską linie”-oni naprawdę wam pomogą!
    jest też taki numer-116123-bezpłatny; to jest poradnia psychologiczna która pomaga wyjść z opresji

  116. witajcie,
    Co będzie jak umrzesz?
    najpierw szok a potem czasem na cmentarz ktoś przyjdzie. Ludzie o Was zapomną i tylko na 1 listopada świeczkę postawią.

  117. huj wam wszystkim w dupe życie jest zajebiste !!!!!!!!!!@!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  118. To Nas kolega zmotywował :)

  119. Witam….

  120. Witam….kolega z nicka ;takiktos’ma naprawde problem,uważam,że potrzebuje nie tylko rodziny,ale również ludzi ,którzy chcą go wysłuchać,a on pewnie nie daje do siebie dojść…Wystarczy czasem z kimś porozmawiać,aby zrobiło się trochę lepiej,choć to nie zgubi problemów……Ja w niedAWNYM CZASIE STRACIŁAM mamę która umierała przy mnie i nieumiałam jej pomóc choć tak bardzo chciałam,ale niestety nie jesteśmy tak silni jak BÓG i tylko on może o tym decydować kto żyje a kto odchodzi,niecałe półtora roku póżniej siedziałam przy łóżku taty ,który umierał,i trzymając go za rękę wiedziałam,że ochodzi,a jednak czułam się tak bezsilna i bezradna jak mAŁE BEZBRONNE DZIECKO,czasem sama mam ochote odejść z tego świata,ale trzyma mnie życie mojej dwójki dzieci,które bardzo kocham i dla nich widzę sens dalszego życia,choć czasem beznadziejnego,dlatego ty z nicka TAKIKTOS pozwól czasem dojść do siebie rodzinie lub znajomym do siebie,porozmawiaj,popłacz,wyżal się,a zobaczysz ,że to lepsze od złych myśli…..tak mi się wydaje….pozdrawiam i życzę pozytywnych toków myślenia…

  121. Jak chcecie się zabić to zróbcie sobie wycieczkę do szpitala na oddział onkologiczny, zobaczycie tam ludzi którzy chcą żyć,kochają ludzi,świat, mają plany marzenia a zostało niektórym z nich parę dni, odchodzą w cierpieniu. Powinno WAM być wstyd, macie za dużo czasu na myślenie o bzdurach i cięciu to zapiszcie się do wolontariatu pomagajcie ludziom to nada sens waszemu życiu, zapełni pustkę i da satysfakcję. Też kiedyś byłam taka głupia jak wy i też mi wstyd…

  122. Wam to sie już w dupach pojebało. Mam dopiero 33 late ale już troche przeżyłem miałem problemy w szkole, z rodzicami i dziewczynami ale nigdy nie przyszło mi nawet na myśl zeby sie okaleczać a już napewno zabić!!! Każdy jest kowalem własnego losu i jak se je wykłujesz tak bedziesz żył!!! I zawsze możesz je podgrzać i przekłuć od nowa, a wiec zamiast biadolić nad sobą zacznijcie coś zmieniać

  123. nieszczęśliwy, 14 marzec 2012, 20:48

    Chce się zabić… szybko i bezbolesnie. dziewczyna mnie zostawila. w sumie ma racje, nie bylem odpowiedni. moze to dlatego ze byla moja pierwsza i nie wiedzialem jak sie zachowac w niektorych sytuacjach. nawalilem… rodzice mnie nienawidza, slabo sie ucze i nikt mnie nie potrzebuje. Predzej czy pozniej odejde z tego swiata a wy bedziecie tego swiadkami…

  124. Witaj “nieszczęśliwy” jestem Wiktoria i wiem jak to jest chcieć się zabić… Lecz nie warto dla jakiejś laski się zabijać. Jeżeli potrzebujesz lub chcesz z kimś pogadać to mi napisz. Podzielę się z tobą moimi przeżyciami, tym co straciłam i tym co mnie boli. Może razem coś wymyślimy na lepszy sposób życia… Pozdrawiam Wiedźma

  125. Gdyby ktoś chciał z kimś pogadać, wyżalić się może do mnie napisać lub napisać na Facebook-u. Postaram się zrozumieć jak się czujecie ponieważ też jestem w trudnej dla mnie sytuacji. Chcę poznać osoby, ludzi którzy myślą o samobójstwie… Wiem że jest to trudne, ale lepiej z kimś porozmawiać niż od razu się poddać… Piszcie jeżeli macie odwagę i ochotę… Wiedźma
    To mój nr. tel. 511-418-554
    Adres e-mail:wiedzmakw96@wp.pl

  126. Mam podobna sytuacje, co “nieszczesliwy”… Tylko ja mam 13 lat… pewnie pomyslicie, ze jestem gowniarzem, czy cos w tym rodzaju… Jestem teraz w 1 gimn. slabo sie ucze… Taka zajebista dziewczyna dala mi kosza… Wszystko zepsulem… bo moglem nie robic nic w tym kierunku, zeby z nia byc… ale przyjazn mi nie wystarczala… a teraz nie mam ani przyjaciolki, ani dziewczyny… Z rodzicami tez nie mam najlepszych stosunkow… Nie obejdzie sie bez codziennej awantury… No i dzis to juz zupelnie odechcialo mi sie zyc… Taa.. dziwczyna, o ktorej wspomnialem, obrazila sie na mnie, tak, ze nie dam rady juz tego naprawic… wielokrotnie mialem juz zyletke w rece… mam nawet pare blizn… cialem sie w szkole, z kolega… ale nic z tego nie wyszlo… nie mam odwagi, zeby to zrobic… bylo blisko, zebym wzial opakowanie przeciwbolowych, ale nie dalem rady… Prosze, niech mi ktos cos poradzi……

  127. Chłopcze Anonim…
    Skoro nie masz odwagi się zabić to znaczy, że w głębi serca tak naprawdę tego nie chcesz, tylko sobie to wmawiasz. Chcesz żyć i to jest dla ciebie ważne ponieważ to twój rozsądek mówi ci, że tak naprawdę tego nie chcesz…
    Porozmawiaj z tą dziewczyną i powiedz jej to co czujesz, a jeżeli ona cię nie będzie chciała wysłuchać to znaczy, że jej na tobie nie zależy i tylko się tobą bawiła lub bawi… Pomyśl czy ona by zrobiła dla Ciebie wszystko, naprawdę wszystko… Jeżeli dojdziesz do tego będziesz wiedział na czym stoisz i co będziesz chciał dalej dla siebie zrobić… Nie powiem “nie martw się, będzie dobrze” bo to tak naprawdę zależy to tylko od Ciebie i tego co twój rozsądek uważasz za słuszne…
    Pozdrawiam Wiedźma

  128. no wlasnie w tym problem Wiedzma, ze Ona sie mna nie bawila, ani nie bawi… napewno do dzisiaj zrobilaby dla mnie… DUZO… natomiast na wejsciu oswiadczyla mi, ze prawdopodobnie nigdy nie bedziemy razem… Pewnie to brzmi smieszni z ust 13 latka… ale ja ja kocham… I walczylem o nia naprawde dlugo… ale nic z tego nie wyszlo… tylko pogorszylem swoja sytuacje… Dzieki za zrozumienie w kazdym razie, juz mi troche lepiej… Ale nie wiem, co mam robic…

  129. Jeżeli naprawdę ją kochasz to się nie poddawaj i nie przejmuj się swoim wiekiem co inni o nim myślą… Jeżeli ona chce i jeżeli Ci nie odmówiła propozycji żebyście byli przyjaciółmi to staraj się zdobyć jej zaufanie z czasem w końcu ona zauważy, że to ty jesteś zawsze przy niej i albo będziecie razem, albo i nie. Zapewne masz przyjaciół, spędź z nimi trochę czasu, a jeżeli nie masz, to rusz wyobraźnią. Wyobraź sobie co by było gdyby… Zanim się odwrócisz znajdziesz drugą połówkę (o ile już jej nie znalazłeś) daj sobie trochę czasu i zobaczysz opłaci Ci się to…
    Pozdrawiam Wiedźma

  130. Jeżeli naprawdę ją kochasz to się nie poddawaj i nie przejmuj się swoim wiekiem co inni o nim myślą… Jeżeli ona chce i jeżeli Ci nie odmówiła propozycji żebyście byli przyjaciółmi to staraj się zdobyć jej zaufanie z czasem w końcu ona zauważy, że to ty jesteś zawsze przy niej i albo będziecie razem, albo i nie. Zapewne masz przyjaciół, spędź z nimi trochę czasu, a jeżeli nie masz, to rusz wyobraźnią. Wyobraź sobie co by było gdyby… Zanim się odwrócisz znajdziesz drugą połówkę (o ile już jej nie znalazłeś) daj sobie trochę czasu i zobaczysz opłaci Ci się to…

  131. dobra… dzieki za rade… napewno skorzystam. pozdro

  132. Michalowski, 19 marzec 2012, 12:06

    A ja mam taki problem, że mam mysli samobujcze przez to że nie moge znaleśc zadnej pracy juz prawie pol roku szukam i nic i co z tego ze skończylem studia wszedzie przyjmuja i tak zanjomych a nikt nie patrzy na wyksztalcenie poprostu mnie to dobija naprawde z kazdym kolejnym dniem wpadam w glebsza depresje i niewiem czy to dlugo wytrzymam:(

  133. Michalowski23, 19 marzec 2012, 12:07

    A ja mam taki problem, że mam mysli samobujcze przez to że nie moge znaleśc zadnej pracy juz prawie pol roku szukam i nic i co z tego ze skończylem studia wszedzie przyjmuja i tak zanjomych a nikt nie patrzy na wyksztalcenie poprostu mnie to dobija naprawde z kazdym kolejnym dniem wpadam w glebsza depresje i niewiem czy to dlugo wytrzymam:(

  134. Ja tez myślę o śmierci i to bardzo poważnie.
    Od prawie roku nie mogę znaleźć pracy , niemam dziewczyny bo kilka mnie za bardzo zraniło i się ich porostu boje.Siedzę rodzicom na karku i przysparzam im tylko problemów.
    Najchętniej chciałbym cofnąć czas i naprawić wszystkie błędy jakie popełniłem ale niestety nie jest to możliwe :/
    Zostało mi tylko popełnienie samobójstwa bo niewiedzę innych rozwiązań.

  135. Ktoś kto nie ma innych w dupie, 19 marzec 2012, 15:33

    Qrwa, dlaczego Tych ludzi nikt nie zauważa i nie proponuję Im pomocy? Musi się to stać naprawdę żeby inni uwierzyli? Ktoś tu napisał “Nikt ze szczęścia się nie zabija!!!” I jest to cała prawda.

  136. Witajcie… postanowiłam jakiś czas temu szukać takich miejsc jak to. Jeżeli chcecie porozmawiać o swoich problemach to dajcie znać podajcie mi swój numer gg a się odezwę, a jeżeli nie jesteście nawet z dalekich stron to możemy sie spotkać. Chyba, że boicie się w 4 oczy, ale ja proponuję Wam pomoc i zrobię wszystko co w w mojej mocy. Tylko sobie nie myślcie od razu, że ja mam kolorowo w życiu, bo tak nie jest ale chcę Wam pomóc.. zapraszam kochani i bezradni… Natalia…i NIE RÓBCIE NIC COŚ CZEGO MOŻECIE ŻAŁOWAĆ ALBO SKRZWDZIĆ INNYCH SWOIMI CZYNAMI !

  137. Natalia odezwij się do mnie, tzn. wyślij mi swój nr gg na mojego maila decobazar@wp.pl. Pozdrawiam

  138. ja sprawdź maila. zapraszam.

  139. ju*

  140. A ja mam 45 lat. Dzieciństwo - kanał, młodość - dno, 2 nieudane małżeństwa (2-gie wciąż “trwa”), brak pracy (wyrzuty ze strony męża), choroby (serce, tarczyca, astma oskrzelowa - wyrzuty ze strony męża). Brak środków do życia i jakichkolwiek perspektyw. Żadnych przyjaciół i żadnej pomocy znikąd, nawet od tak zwanej rodziny.
    Jeśli ktoś stwierdzi, że inni mają gorzej (nie wątpię, że mają i bardzo im współczuję) to, przez łzy, ale chyba się roześmieję. Niestety takie stwierdzenie nie sprawia, że takie osoby jak ja mogą poczuć się “lepiej”.

  141. Tak właśnie wygląda moje “życie”. Chciałabym z kimś pogadać, ale nigdy nie ma nikogo. Jakbym była niewidzialna w świecie, na którym żyje 6 miliardów ludzi. Samotność jest straszna - już dość.

  142. sznureczek już wisi, no to idę

  143. Monika…a czemu od razu się poddajesz, myślisz, ze nie kogo nie masz, ale jeszcze masz nas.. ze mną możesz porozmawiać i nie pisz o swojej śmierci, odezwij się albo zadźwonię na policję, zeby sprawdzili co sie z Toba dzieje..

  144. Dobra, stchórzyłam. Poza tym nie mam na imię Monika.
    A życie i tak jest do niczego. Mój “mąż” najpierw stwierdził, że nie stać mnie na jedzenie, a teraz ma pretensję, że jem suchy chleb. He, he.

  145. nie słuchaj Go …wiedzialam ze tego nie zrobisz. udowodnij mu ze nie ma racji i dowal mu jakos ;)

  146. Ja też chce się zabić. Dziś próbowałam podciąć sobie żyły. Ale nie mogłam zbyt mocno mnie bolało teraz mam ślady. Już dużo razy chciałam siebie zabić. powiem jak:
    *zatruć się tabletkami,
    *powiesić się,
    *zjeść trujące owoce,
    *wbić sobie nuż w serce,
    *udusić się.
    no i tak dalej wszystkich wam nie podałam. pa pomóżcie mi ?

  147. Moim zdaniem samobujstwo nie jest ucieczką od kłopotów.. każdy w życiu ma jakieś problemy…i jakby tak każdy miał coś sobie robić to troche mało by nas było … trzeba żyć .. i korzystać z życia .. mamy dla kogo żyć..nie warto się nigdy poddawać wiem że łatwo tak sobie to powiedzieć .. ale wiem co to znaczy mieć problemy … nie róbcie sobie nic.. nie warto!!

  148. Witam, też kiedys miałem myśli samobojcze, nie dawałem rady w szkole miałem cały czas pecha, nie mogłem już żyć to stawało się nie do zniesienia, miałem przyjaciół kolegow, ale co z tego jak cały czas mnie dobijala szkoła nie dawałem rady.
    I chociaż miałem przyjaciół to byłem sam, bałem się rozmawiać o sobie o swoich uczuciach i o zyciu. Zawssze byłem powarzniejszy niż moi rowiesnicy.
    Pewnego dnia z nerwów wyladowalem w szpitalu, obudzilem się w nocy z kolataniem serca miałem około 160 puls nie dokonca mogli mi zmiezyc bo cały się trzaslem, okazało się że ten stres wyplukal mi magnez.
    I kiedy wyszedłem że szpitala postanowiłem poszukać pozytywnych ludzi w internecie i natknolem się na reggae to był chyba Mesajah nie pamiętam bardzo ale zadziwilo mnie to że można być tak pozytywnym czlowiekiem, zacząłem słuchać więcej tej muzyki, poczułem kolory życia zaczolem rozmawiać i cieszyć się życiem chociaż niektuzy się że mnie nasmiewali ją brnalem do przodu, wreszcie zacząłem cieszyć się życiem a problemy puszczać bokiem.
    Teraz chodzę do pierwszej technikum i chodź idzie mi bardzo kiepsko i nie wiem czy zdam, to jakoś próbuje chodzę też 5 rok do szkoły muzycznej bo kocham muzykę dla mnie to cały swiat, i chociaż obecnie też nie idzie mi za ciekawie w tej szkole nie poddaje sie cały czas idę swoją droga.
    W technikum poznałem fajnych ziomków, zacząłem pisać teksty i zakładam zespol reggae
    Ostatnio znowu miałem myśli samobojcze, (przez szkole) i nie wiem teraz co będzie spróbuje żyć dalej ale powoli chyba tracę energię i się poddaje teraz mam 17 lat jak nie zdam to się chyba załamie chodź to wszystko przezemnie bo się nie ucze…
    Nie wiem dlaczego ale chciałem się tym z wami podzielic…
    moje gg jak ktoś chce pogadać :) 4957904
    sory za ortografy bo post zakładam z telefonu :-)

  149. Nie czytałem wszystkiego,ale coś wam powiem.Jak z pensji po opłaceniu wynajmowanego pokoiku,komornika i biletu to pracy zostaje 150 zł na życie to nic tylko prochy i wóda i po ptokach,,a lepsze jak mi wejdą na pensje to pod most-bo nie będzie nawet na pokój,,a jak zrezygnuje z pracy to pod sąd–to jest państwo to mordercy:nie jedz,na gape do pracy i mieszkaj pod mostem..Trochę się boję ale powoli się nastrajam to kwestia psychiki-utrwalić a zrobi się..pozdrawiam komorników i opiekę społeczną.

  150. ehh jeden człowiek mi powiedział że 15 lat to wiek szczęścia ja mam inne zdanie.ten świat mnie nudzi jest besensowny.wytacza mi ścieszki w wbrew własnej woli.powiedziałem teraz temu światu dosyć 15 lat męki na tym świećie 15 lat! to gorsze niż piekło.ide własną ścieszką ide ścieszką wyzwolenia może na innym świecie znajde cel coś co znajdzie dla mnie sens.
    może jutro albo pojutrze się powiesze na jakimś drzewie w lesie.
    całe szczeście że nikt mnie nie powstrzyma.do zobaczenia w zaświatach.

  151. graja96 najlepiej się powiesić masz nawet na wikipedi pod powieszenie
    dzie pisze dokładnie na ile kg ciała jest przypisany ilość cm sznuru.
    potrwa to tylko kilka sekund i już zgon na miejscu bezboleśnie.
    bodajże moja waga to 60 kg czyli potrzeba 226 cm sznuru.
    ja już mam wszystko zaplanowane wystarczy żę wespne sie na wystarczające duże drzewo przywiąże i założe pętle na szyji i tylko skok i jestem wolny.

  152. a co do tych którzy tak samo czują ale boją się śmierci powiem tak żę niemacie się czego obawiać żadne was okropięństwa tam niespotkają przeciwstawcie się temu lękowi to tylko strach was ogranicza strach przed nieznanym.

  153. Witajcie , mam 16 klat jestem bardzo zrozpaczona , poczatki depresji .Witajcie , mam 16 klat jestem bardzo zrozpaczona , poczatki depresji .

  154. Chetnie sie komus wyzale . Gg 13135820

  155. Ja tez sie komus wyzale 42334062

  156. Mam 18 lat i chce to skonczyc bo juz niemoge wytrzymac bez tej dziewczyny a ona niewie czy chce zemna byc ja nie wyobrazam sobie zycia bezniej niedawno zabil sie muj kolega choc mial 21 lat i ja zrobie tak samo jesli ona niebedzie zemna

  157. znudzona życiem, 1 kwiecień 2012, 16:35

    życie jest do dupy, mam go już serdecznie dosyć

  158. Czytam te wszytskie wasze historie i sama nie wiem co już o tym wstskim myśleć. Jestem w pierwszej klasie liceum, a wszytsko zaczęło się wtedy, gdy poszłam do gimnazjum. Nie chcę tu zaśmiecać, ale jeśli ktoś ma ochotę pogadać o tym wszytskim i poznać moją historię to zapraszam na gg: 3393590.

  159. Pogadam z kimś chętnie. W skrócie: wiem co macie na myśli, 2 próby… Pogadam tylko na kornelka9223@op.pl

  160. znudzona życiem, 2 kwiecień 2012, 18:27

    jeśli chce ktoś pogadać to ja chętnie z nim porozmawiam

  161. jak zabić się szybko i bezboleśnie

  162. Nel, wiem co czujesz.aż za dobrze… też chętnie pogadam. napisz jak chcesz kira61816@gmail.com

  163. Wy myślicie, że macie problem?
    Wyobrażcie sobie dziecko w wieku 7 lat, które jest bite przez dziadka, który wychodzi na 5godzin i wraca naćpany i pijany, dla siebie znęca się nad żoną i 7 letnim dzieckiem.
    Rzuca talerzami szklankami czasami nawet nożami i widelcami.
    Jednak to dziecko się nie poddaje, nie tnie się, nie próbuje się zabić tylko żyję, raczej uczy się żyć.
    Teraz mój dziadek wrócił ze szpitala zmienił się, jednak ja mu już nigdy nie zaufam, ale spróbujcie, nie zabijajcie się nie warto.
    To złe co przechodzicie zniknie nie za tydzień 2miesiące tylko za kilka lat, spróbujcie wybaczyć osobie, która was skrzywdziła.
    Nie wolno tracić chęci życia!
    A do osób co podają sposoby zabicia się:
    “Na drzewo banany prostować”, za takie podpowiadanie grozi wam policja.

  164. Przy okazji łapcie jeśli pomogłem:P http://heroesofnewerth.com/ref.php?r=G9XAYR9B

  165. Dziwne uczucie czytać o chęci zabicia się tak młodych ludzi.
    Mam ponad 35 lat i przeraża mnie myśl ,że kiedyś Moja Córka będzie mogła o tym pomyśleć żeby to zrobić.Ja w swoim życiu miałam kilka takich prób i teraz wiem ,że nie warto.Mam chwile załamania jak każdy,przerasta Nas Dorosłych myśl o pracy i zaspokojeniu potrzeb dziecka ,najbliższych.Nie którzy Dorośli maja takie same myśli jak WY i nie mają wsparcia w Rodzicach i “najbliższych” bo okazują się osobami ,które skłaniają Nas do takich myśli.Uwierzcie nie jest łatwo nawet w tym Dorosłym życiu.Właśnie dlatego jestem na tej stronie żeby przypomnieć sobie ,że WARTO ŻYĆ !!!!!!!!!w moim przypadku dla Córki .
    Nie podawajcie się są Życzliwi Ludzie wokół Nas wysłuchają doradzą i nie na zasadzie kadzenia ale z chęci pomocy.Rodzice powinni -to ich obowiązek wysłuchać dajcie tylko im SZANSĘ.

  166. aż mi głupio że to pisze, ale wszyscy mnie dobijają… czuje jak każdy wyładowuje na mnie swoją złość a ja mimo że jestem miły nic nie potrafie zdziałać. Robie wszystko żeby nie spędzać w domu czasu, jestem na studiach ale to nie pomaga. nie wiem co robić, przytłacza mnie to zło

  167. wiesz co wstyd, rozumiem Cie…tez mnie wszystko i wszyscy dobija.caly dzien nie moge sie doczekac az wreszcie położe sie spac, a jak już wreszcie to zrobie to nie moge spac i tak w kółko. a najbardziej mnie dobija osoba ktorą kocham…

  168. Dobrzy ludzie zawsze są traktowani źle, to takie życiowe i takie… Polskie.

  169. do takiktoś

    Jeśli jeszcze tu zaglądasz odezwij się….

  170. ona

    zaglądam tu codziennie, chcesz pogadać, daj znać.
    POZDRAWIAM

  171. nie chce się wtrącać ale ja też bardzo chętnie pogadam…

  172. takiktoś….

    napisz : gg 12061628

  173. nikt
    jeśli masz chęć pogadać,to pisz… gg jak wyżej

  174. ona. nie mam zbyt wielu znajomych, wiec nie mam gg, ale założe, bo strasznie chetnie z kims pogadam, jestem “troche” samotna :(

  175. nikt

    odezwij się jak założysz… czekam

  176. Pamiętajcie jak chcecie do mnie napisać piszcie, cieszę się,że do mnie napisałyście to mój e-mail:wiedzmakw96@wp.pl, a to nr telefonu:511-418-554…Mam nadzieję,że choć odrobinę pomogłam…
    Pozdrawiam Wiedźma

  177. Pytasz, gdzie sa Ci ludzie, ktorzy tak cierpia? Wszedzie, mijamy ich na ulicy i nawet nie zdajemy sobie sprawy, ze to oni. Ludzie nie musza krzyczec aby ich zauwazyc,aby wiedziec,ze to wlasnie oni. Ukrywaja sie pod ubiorem i sposobem bycia. Kazdya jednostka cierpi w inny sposob jedni je eksponuja inni ukrywaja gleboko w sobie. Ja wole te druga opcje. Zrobilam cos czego juz zawsze bede zalowac,ael nie cofne czasu. Jestem jedna z tych, ktore tak bardzo zranily 2 czlowieka. Bardzo mi przykro ztego oowodu.

  178. dziad nad dziadami, 15 kwiecień 2012, 11:38

    Łączę sie ze wszystkimi cierpiącymi, ale śmiem twierdzić że wasze problemy są niczym w porównaniu do moich. Póżniej może zdobędę się na to żeby je opisać. Myśli suicyidalne nękają mnie od dawna, jednak jak narazie opieram im się skutecznie. Po śmierci nie ma nic, ani piekła ani nieba, Pozostaje po nas jedynie rozkładające się w ziemi mięso. Kogo uszczęśliwimy zabijając się , a może komuś zrobimy na złość (ale jakim kosztem)? Zabić się samemu to tak jakby wyrzucić na śmietnik sprawnego laptopa,bo napięcia nie ma w kontakcie… to nie my jesteśmy zepsuci tylko otaczający nas świat.

  179. ja juz nie wiem co mam robic..przegladam wszystkie strony o smierci.. dzisiaj strasznie zranil mnie chlopak z ktorym bylam przez ponad 2lata wrocilam do niego poraz kolejny..nie moge sie uwolnic od niego..tak bardzo go kocham..a on mnie tak potraktowal ze teraz zycie dla mnie nie ma sensu..nikt mnie nie rozumie doslownie nikt.. przekonalam sie juz o tym ze czlowiek obcy bardziej mnie zrozumie od rodziny i znajmych..a wy tu macie podobne problemy..ludzie chce sie zabic..cierpie bo go kocham a o mnie wciaz tylko rani.. Mam 2 wyjscia: mam mu znowu wybaczyc i znowu cierpiec? czy zabic sie? bo zycie bez niego nie ma sensu i nie pomoga mi tu metody czas leczy rany! nie! i zadni psycholodzy! nie! BO JA KOCHAM;(

  180. everything ends, 15 kwiecień 2012, 19:04

    Cierpienie, odezwij się do mnie. Chętnie Cię wysłucham.wiem co czujesz…mój numer gg to 42604039 napisz jak chcesz.

  181. Śmierć to nie jest rozwiązanie. Ja wiem, rozumiem że “łatwo się mówi” ale każdy ma problemy i absolutnie KAŻDY może sobie z nimi poradzić. Powiem Wam szczerze że ja po zerwaniu z osobą którą bardzo ceniłem i szanowałem w życiu też straciłem radość z życia ale wiem i wiedziałem, że śmierć nie jest rozwiązaniem, potrzebowałem czasu. Może to zabrzmi głupio ale zmienić zdanie pozwala sfera duchowa. Nie jestem księdzem itp. ale wiem, że Bóg istnieje i warto o nim pomyśleć. On sam (Bóg) prosi: “Zrzuć swe brzemię (problemy) na mnie (Boga), ja Ci pomogę, nie pozwolę abyś się zachwiał (zrobił coś głupiego)”. Wiem też jaka jest przyczyna zła, problemów na ziemi i wiem że przed nami ludźmi jest świetlana (piękna) przyszłość.
    Jeżeli ktoś chce pomocy, słów pocieszenia, postaram się na miarę możliwości wesprzeć taką osobę i jej pomóc (i nie myślcie że robię to za kasę chce pomóc każdej osobie ponieważ cenie każdego człowieka, i jeżeli mogę to każdemu chcę pomóc), wystarczy napisać na moją pocztę: 45koma11@wp.pl
    Nie róbcie czegoś czego nie będziecie mogli potem naprawić.

  182. ech tak siedze i czytam te wszystkie przemyslenia..
    Ja chce zyc, ale NIE POTRAFIE, bo wiem ze to bedzie ciągłe cierpienie.. i to mnie przeraza..wiem ze nikt mi nie pomoze..bo mnie zrozumiec trudno a tym bardziej nie bedac w mojej sytuacji a wiec jestem stworzona do cierpienia…chyba ze nie wytrzymie juz tego nacisku i sie zabije.. w sumie 3 razy mi sie nie udalo..moze teraz kiedy cierpie bardziej to bardziej sie postaram….

  183. Gringo dobrze, że rozumiesz „łatwo się mówi” i faktycznie każdy ma problemy mniejsze czy większe, ale nie każdy może sobie z nimi SAM poradzić. Odnieś sprawność psychiczną do fizycznej widzisz zależność? Nie każdy jest Budzianowskimi i nie każdy jest w stanie unieść ten ciężar. Jeden go przeniesie a innego po drodze wgniecie on w ziemię jak mu ktoś nie pomoże. Czas jest jakimś rozwiązaniem, jakąś metodą, ale jeden go potrzebuje niewiele a inny bardzo dużo i temu drugiemu skutecznie zatruje życie. Oczywiście celowa śmierć nie jest rozwiązaniem a przynajmniej nie powinna być, ale nie każdy potrafi nieść to brzemię, jakie dostaje od innych ludzi. To miałeś(aś) na myśli mówiąc, że wiesz, jaka jest przyczyna zła? Tą przyczyną są tylko i wyłącznie inni ludzie, nie natura, nie zwierzęta, lecz ludzie. Mówisz o Bogu a czymże jest Bóg? Gdzie był Bóg, gdy chrześcijanie mordowali tysiące ludzi w celu nawrócenia ich na wiarę? Gdzie był Bóg, gdy pewna kobieta traciła dziecko, a ostatnio drugie jeszcze nienarodzone? Czy tak ojciec troszczy się o swoje dzieci pozwalając im umrzeć? Wiem, że powiesz, że właśnie taki był plan Boga, lecz czy Bóg pomyślał o matce, o córce? Tak właśnie objawia się ta jego miłość do ludzi? Powierz pewnie, że bluźnię, ale ja naprawdę tego Boga i jego miłosierdzia nie dostrzegam tu na ziemi. Wierzyć można we wszystko i trzeba w coś wierzyć, ale ja już dawno przestałem wierzyć w kościół. Jeszcze pozostały mi resztki wiary w Boga, ale im dłużej żyję tym są one coraz wątlejsze. Chyba nie muszę wyjaśniać, dlaczego nie wierzę w kościół, ale jeśli chcesz to Ci to wyjaśnię, choć sądzę, że raczej nie muszę. Czy Ty nie dostrzegasz tego, że wszelkim złem są ludzie, którzy co prawda mają wolną wolę, lecz powinni być i tu w życiu doczesnym karani za swoje występki tak by nie krzywdzili niewinnych? A jak przedstawia się rzeczywistość? Życie najwyższą wartością, ale, dla kogo? Stać Cię na drogie leczenie to żyjesz nie stać Cię to umierasz taki mamy humanitaryzm XXI w. Wracając jeszcze do kościoła to ostatnio miałem nieprzyjemną scysję z proboszczem pewnej małej parafii. Chciałem zamówić mszę za duszę zmarłego, ale ksiądz, pomimo że ta osoba spoczywa na tamtejszym cmentarzu odmówił mi. A wiesz, dla czego? Bo powiedziałem prawdę o moich pobudkach ku temu. Suma summarum opieprzyłem klechę by gęby sobie Bogiem nie wycierał, bo jest tylko jego sługą i nikim więcej a dla mnie niejeden człowiek ma więcej wiary w Boga i godności niż on. Słowa pocieszenia w ekstremalnych sytuacjach na nie wiele się zdają. Ile samobójców tyle różnych przyczyn, lecz niektórym najwyraźniej nudzi się tu na ziemi. Przykład? Proszę bardzo. Młode małżeństwo miłość, dziecko, szczęście, zdrowie i pieniądze i nagle on wychodzi i wiesza się w jakiejś komórce. Co go do tego skłoniło? Niejeden nie ma nic ani młodości, ani miłości, dziecka, szczęścia, zdrowia czy pieniędzy a mimo to żyje. Znasz przyczynę tego stanu? Wola życia wydaje mi się zbyt słabym argumentem, więc co? Jeśli chcesz to spróbuj mnie wesprzeć, przekonać, że mylę się w tym wszystkim albo przynajmniej w części tego, co napisałem. Mój email: tikitem@onet.eu

  184. Cierpienie ja wiem, że Ty chcesz żyć, bo każdy chce i potrafisz tylko potrzebujesz wsparcia w tym swoim życiu. Nie trudno Cię zrozumieć tylko trzeba przejść przez to, co Ty przechodzisz. Wejść w Twoją duszę i popatrzeć na wszystko Twoimi oczami. Teraz nazywa się to empatią, dawniej… Ja z pewnością żyję dłużej niż Ty na tym świecie i niejedno już przeżyłem, ale to, co wydarzyło się ostatnio w moim życiu nie napawa mnie do większego optymizmu a wręcz przeciwnie. Z mojej perspektywy moje życie wygląda o wiele gorzej niż Twoje a mimo to nie poddaję się i walczę, choć z mizernym skutkiem. Najzabawniejsze jest to ze wielu ludziom pomogłem wyjść z dołka a sobie pomóc nie potrafię, ale najwyraźniej to ja a nie Ty jestem stworzony do tego by cierpieć. Gdybyś tylko wiedziała, co takiego sprawiło, że przez niespełna miesiąc schudłem prawie 10kg to pękałabyś ze śmiechu, choć w mnie wcale do niego nie jest. Jeśli możesz, jeśli chcesz to napisz postaram się jakoś poprawić Ci humor, choć z pewnością Ci nie pomogę a przynajmniej tak jak bym tego chciał. To, że TY KOCHASZ nie podlega dyskusji, bo… ja tak samo kocham. Dla wielu jest to idiotyzm, lecz nie dla mnie. Znasz pewnie te słowa Haliny Poświatowskiej „Pamiętaj także o tym, że kochałam, i że to miłość skazała mnie na śmierć.”? To obróć słowo „kochałam” na kocham i właśnie w takim jestem dzisiaj stanie. To krótka, lecz zagmatwana historia dla wielu wręcz idiotyczna i chyba to najbardziej boli, że nikt nie potrafi dostrzec twojej tragedii w tym wszystkim. Obiecaj mi jedno nie postarasz się bardziej zanim nie przeczytasz całej mojej historii. Ona „zabije” Cię jak już niejednego z pewnością.;)

  185. wiesz co..ja dokladnie moge powiedziec o sobie to samo, ze wielu ludziom pomoglam a sobie nie potrafie.. i czuje czesto powracajac do niego(chlopaka) ze robie to po to zeby cierpiec tak jakbym byla na to skazana i przykuta do tego lancuchami nie potrafie sie od niego uwolnic..wole cierpiec niz zyc bez niego…. ale mam juz dosyc cierpienia. Tez chudne .. schudlam juz 5 kg przez 3 dni…
    stres i cierpienie mnie wykanczaja..

    Zapewne twoja historia tez jest pelna cierpienia…chetnie cie wyslucham, opisz co ci sie przydarzyło..

  186. Kochani każdy ma prawo do życia. Nie odbierajcie sobie czegoś naprawdę cennego. Kwestia śmierci, zła łączy się ze sferą duchową, ale zapewniam Was, że Bóg nie stworzył ludzi tylko po to aby żyli marne 80 lat, nie stworzył ich też po to aby mieli problemy, żyli w świecie opętanym przez zło. Życie każdego człowieka ma cel! I pamiętajcie, Bóg w niedługim czasie przywróci ludziom spokój, ład i porządek.
    “I otrze z ich oczu wszelką łzę, i śmierci już nie będzie ani żałości, ani krzyku, ani bólu już nie będzie. To, co poprzednie, przeminęło” (Objawienia 21:4).
    Warto żyć, z ogromną chęcią pomogę każdemu dostrzec, że życie ma sens i że za niedługo ludzie będą szczęśliwi. Napiszcie na mój email: 45koma11@wp.pl
    Na pewno odpisze i postaram się na miarę moich możliwości pomóc.

  187. oj ciemnośc widzę ciemność tez cierpię mega w moim odczuciu zapewne jak Wy myslę że moje cierpienie jest największe mysle że najgorszy w tym wszystkim nie jest sam smutek lecz poczucie bezsilności. Trudno wziąć się w garśc ale należy próbowac mnie najbardziej na świecie przeraża samotność ten lęk odbiera mi siły do walki o siebie o życie i marze o śmierci ale jeszcze się nie poddam jeszcze będę walczyć może nie wiem co mówię bo nie jestem w stanie wyobrazic sobie co czujecie ale wam też radzę :)

  188. masz rację, trzeba walczyc! jak polegne to wtedy moze pomysle o smierci, ale bez walki sie nie mozna poddawac,teraz bede myslec jak przezyc i jak nauczyc sie zyc z moimi uczuciami..i radze wszystkim to samo..

  189. dok♦ladnie tak nie jesteśmy wrózkami nie wiemy co się stanie życie może w końcu zaskoczyc nas pozytywnie jakkolwiek fantastycznie to teraz nie brzmi:) ja w to wierze choć sama przechodze ciężki okres ale jeszcze poczekam na to co może się zdarzyc:)

  190. mam nadzieję że się złapiemy i pogadamy :)

  191. no i masz racje..chociaz ciezko to trzeba dac rade bo nie wiadomo co bedzie dalej…a moze akurat lepiej… ; )

  192. Właśnie tylko, po co się tak ranimy? Po co po raz kolejny zadajemy sobie cierpienie, jeśli można by było tego uniknąć? Nie wiem jak Wam, ale mnie ból nie sprawia przyjemności. W zasadzie odkąd pamiętam to w moim życiu dominował ból i cierpienie tak innych jak i własny, i nauczyłem się z tym żyć. Na początku każdy ból wydaje się tym największym, lecz z czasem przyzwyczajamy się do niego, choć ja nie znam nikogo, kto by się z nim pogodził. To tak jak z tym powiedzeniem, że “czas leczy rany” i drugim “czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do bólu” Są ludzie, u których sprawdza się ta pierwsza wersja, ale są też Ci drudzy, do których bardziej pasuje ta druga. Ktoś powie, że nic nie dzieje się bez przyczyny, lecz ci, co to mówią nie potrafią najczęściej tej przyczyny podać. Gringo ujął to inaczej: “Życie każdego człowieka ma cel” i ma rację, ale my sobie nie wybieramy wrogów tylko, co najwyżej przyjaciół, jeśli jest oczywiście, z czego. Można toczyć nieustającą walkę całe życie tyle tylko, że każda walka szybko wyniszcza. Ale oczywiście macie rację, że wiara czyni cuda i dobrze, że ją w sobie macie. Ja też kiedyś ją miałem i pozostały do dzisiaj nawet jej resztki, ale im człowiek starszy to ta niespełniona wiara gdzieś się rozmywa. Mogę dalej wierzyć, że kolejny nowy dzień przyniesie jakąś zmianę, lecz chyba już nie chcę… Ja nie jedną bitwę wygrałem i niejedną przegrałem w swoim życiu, ale wiem, że tej wojny nie wygram. Pomału godzę się z tym, że przyjdzie mi wywiesić białą flagę i poddać się. Czy tego chcę? Nie. Jak każda żyjąca istota chcę żyć, lecz ileż można być bez zaopatrzenia pod ciągłym ostrzałem? Zresztą życie już zdecydowało za mnie, a ja przyjąłem to z pokorą. Wielu ludzi mówi mi walcz a ja się pytam jak, i czym skoro mam tylko nieliczne już kamienie przeciwko ciężkiej artylerii wroga? Ale idąc za słowami Gringo taki widocznie był mój cel w życiu. Drażnić wroga wiedząc, że przegram. Wam jednak życzę większej wytrwałości w dążeniu do upragnionego celu.

  193. masz rację, ja czuję, że przyzwyczajam się do bólu tak jakbym po to żyła żeby cierpieć i musze sie z tym pogodzic…dziwne.
    Ale warto walczyc, zeby potem moć powiedziec ze zrobilo sie wszystko co w swojej mocy, zeby nie zalowac ze sie nie walczylo…
    A cierpienie i smutek i tak na stałe wpisal sie w nasze zycie wiec nie da sie przed nim uciec. Mozna jedynie go pokonywac na jakis czas lub łagodzic, ale to tzreba miec naprawde silną wole i siły jesli chodzi o pokonanie wiekszego strachu i bolu..
    Zdarzają się jednak na ziemi gorsze rzeczy: trzęsienia ziemi, tornada, huragany, klęski żywiołowe. Dzieci rodzą się z ciężkimi chorobami, gwałty itp.. Ale to ludzie ludziom zgotowali sobie taki los.

    Dużo kataklizmów wywołanych jest zniszczeniem środowiska przez człowieka. Spora grupa chorych dzieci rodzi się z winy rodziców.
    Wszystko co Złe jest przez czlowieka. A nieszczescia na ktore nie mamy wplywu sa to cierpienia które mają nam pomóc powróci ć do Boga, zobaczyć że coś z naszym życiem jest nie tak. Bóg stara się na każdy możliwy sposób, przyciągnąć nas do siebie, jednak musi to być naszą wolą. Cierpienie czasami powoduje, że człowiek zastanawia się nad swoim życiem, w niektórych przypadkach nawet zachodzi całkowita zmiana. Czasem trzeba upaść by móc powstać na nowo. Jest wiele ludzi, którzy przez to że cierpieli, nawróciło się i powierzyło swe życie Panu……

  194. o nie do smutku i cierpienia nie można się przyzwyczaić życie w smutku to wegetacja nie życie , ale im wiecej pozytywnych rzeczy zobaczymy tym wiecej sił do walki i zmieniania naszego życia to my mamy wpływ na to jak zyjemy i co nas spotyka zamknąć sie i mówic jakie to zycie jest paskudne i jakiego to mamy pecha to proste (sama tak myslę) nie jestem jakos super silna przeraża mnie zycie przerasta . Mówia zmieni sie zobaczysz ale kiedy ? ale jak? mam lepsze i słabsze dni ale jednak te lepsze sie zdarzają nie zamykajcie się w smutku walczcie o siebie najpierw bo odnoszę wrazenie że na razie najwiekszymi wrogami dla siebie jesteście Wy sami . Parcie do szczęścia to atawizm kazdy chce byc szczęsliwy to instynk więc podążajcie za nim jesteście smutni ale jecie podejdzcie tak do życia nie chce byc smutny to robie i mysle tak żeby nie byc wychodze na spacer i bije się ze smutnymi myslami wiem że to trudne bo juz tak daleko zabrnęliście w te smutne myśli że wydaje się jakby nie było od tego ucieczki tez tak miałam ale powoli zaczynam odżywać dzieki temu cierpieniu( ja żyłam jak w piekle któe sama sobie stworzylam w głowie ) myslę że jestem i bogatsza wewnetrznie i madrzejsza bardziej wrażliwa wiem że to takie pocieszanie ale zmieni sie zobaczycie zmieni tylko włóżcie troche pracy w pozytywne myslenie najpierw musicie polubic siebie i jak nabierzecie siły to przeć do przodu działać deprech to bezruch , szczęście to ruch wiec ruszać się ludzie ruszać!:)

  195. cierpienie masz rację to my za wszystko jesteśmy odpowiedzialni także się rozgladać proszę:) naokoło tak samo jak spotykamy nieciekawych ludzi ( ja spotkałam oj spotkałam) tak i fantastycznych tez mi sie trafiło:) i czerpie właśnie z tego siły ze smutkiem jak z nałogiem uzależniamy sie trochę bo boimy sie trochę zaryzykować ja np mam tak że jak będę cierpiec i będę smutna to mi to pomoże Bóg się zlituje ale to kolo zamkniete to ja najpierw musze nad sobą popracować być szczęśliwa sama ze sobą a gwarancja jest taka że i zycie się zmieni bo będę pozytywnie podchodzić do świata kąciki ust do góry nie smutasować się !!!!!! :) widać jacy jesteście wspaniali nie pozwólcie żeby coś przejeło kontrole nad Waszym życiem Wy jesteście sobie sterem i okretem ja np pale fajki a bardzo bym chciała mieć ładne zęby:) ale mówię sobie to moja jedyna przyjemność czujecie? jest tak że sama sobie szkodzę chcę byc ładna mieć ładne zęby ale niszczę się przez palenie tak jest ze smutkiem chcę żeby coś się zmieniło ale jestem smutna to skąd mam wziąc siłę do walki ? koło się zamyka a Ty stary wytocz potężne działa bądź prawdziwym żołnierzem z komando fok:) dokop wrogowi miej jaja :) on ma wygrać? i przejąć kontrolę? nie wierzę że tego chcesz david wygrał z goliatem masz kamienie tylko? uzyj sprytu lato sie zbliża słońce wyjrzy naładujmy akumulatory i do dzieła smutek i tak przyjdzie ale jeśli bedziemy z nim walczyć to coraz żadziej bedzie nas nawiedzał i jego wizyty będa mniej absorbujące aż spotkamy sie tutaj i będziemy się siać i wymieniac się fajnymi przeżyciami ja się łapię kazdej szansy Wy tez powinniście mnie przeraża brak kogoś bliskiego ale jak mam znależć z marsową miną kogoś ? nie znajde ale jak będę pozytywna i polubię siebie większe szanse mnie też się zycie nie uklada mam wrażenie że tak już będę żyła ale nie poddam się będę walczyć żeby było inaczej jak bedziemy się martwić to złe rzeczy nas nie spotkaja mogą spotkać czy tak czy tak a jęśli nie? to po co bylo się martwic ? zacznijmy żyć tym co jest nie ogladac się wstecz i nie przepowiadać czarnych scenariuszy nie wiemy co będzie a może przez to że się zamykamy w swoich emocjach juz coś przegapilismy? ale spoko mamy full szans także oczy otworzyć i nie przerażać się że dzisiaj nic nie widzimy jutro może coś dojrzymy :)

  196. cierpienie przejrzałam sobie te historie i i mam taka sama sytuacje z chłopakiem serio nie przesadzę że sie podobnie czuję walić takich frajerów lepiej byc sama niz z byle kim znajdziesz se chłopaka który na Ciebie zasługuje a nie frajera masz zbyt dużo do zaoferowania żeby dawać siebie byle komu daj siebie komus kto na to zasługuje

  197. masz racje..
    no i lepiej byc samą niz z jakims frajerem, jestesmy za bardzo wartosciowe skoro tak bardzo umiemy kochac….wiec nie dam juz siebie byle komu a najlepiej nikomu.

  198. nikomu to nie absolutnie

  199. nie pieprz glupot znajdzie się tylko najpierw trzeba się samą sobą cieszyc jestesmy wartościowe i bez faceta i tak siebie traktujmy i rozpieszczajmy i wtedy ten ktos się zjawi niewiadomo skad otorzyć sie trzeba ale i selekcjonować i nie zawracać sobie głowy frajerami tylko wartościowymi facetami czego Tobie i sobie życzę:) zupelnie z głębi serducha:)

  200. jeśli chcesz pogadać podam nr gg opowiem jak się starałam i nic i jak powoli wychodzę z tego stanu 42062607

  201. mam 18 lat nigdy nie miałem dziewczyny i wygląda na to że już nie będę miał jakoś szczęścia brak szlak mnie trafia jak widzę jakąś parę . Są szczęśliwi mi takie szczęście jest potrzebne , a raczej było bo kończę z tym niedługo szykuje miejsce i się zabije poprostu się powierze :( straciłem nadzieję . Jak ktoś chce popisać to . gg 36171355

  202. Cierpienie, ale ja tej racji wcale nie chcę mieć. Nikt dobrowolnie z bólem się nie pogodzi i będzie go zwalczać na rożne sposoby. Nancy ja mam takie same odczucia jak Cierpienie. Też uważam, że całe zło na ziemi to drugi człowiek. Niestety im dłużej żyję to mam wrażenie, że ziemię opanowały tylko “diabły”, bo w tym wszystkim odnaleźć jakiegoś “anioła” to jak znaleźć igłę w stogu siana. Mam jednak nadzieję, że to tylko jednak jest moje odczucie a nie rzeczywistość, i kiedyś przebudzę się z tego koszmaru. Albo i nie, bo to nie jest sen tylko jednak rzeczywistość. Zakłamanie to jednak jest podstawa współczesnego świata i przykłady można mnożyć w nieskończoność tylko, po co? Każdy, kto choć trochę samodzielnie potrafi myśleć je dostrzeże tyle tylko, że w tym nie ma miejsca dla drugiego człowieka. Temu wszystkiemu winny jest człowiek, ale to my inni ludzie dajemy im na to przyzwolenie. A w imię, czego? Własnego spokoju? Własnego dobra?

  203. Mate przestań pieprzyć takie farmazony, bo Ci zasadzę siarczystego kopa w cztery litery. Ja wiem, że ze mnie taka “miękka klucha”, ale z Ciebie to już “rozgotowana klucha”. Masz 18 lat nie miałeś dziewczyny i chcesz się zabić, a podasz, choć powód? Oczywiście żartuję, choć do żartów w moim położeniu mi nie skoro wcale. Popatrz ja pierwszą dziewczynę miałem w wieku 21 lat. Poznałem ją zaraz po wojsku w pierwszej swojej pracy. To uczucie nie przetrwało a ja zbierałem się po jego starcie… 16lat. Możesz się śmiać proszę bardzo, lecz ja przez cały ten okres nie dopuszczałem żadnej kobiety do siebie. Nie dlatego, że nie chciałem, lecz dlatego, że nie mogłem. Ja tak mam, że jak kocham to nie potrafię pokochać kogoś innego. Krótko mówiąc metoda klin, klinem u mnie nie działa. I w końcu pojawiła się Ona matka z dwójką dzieci. Jak w mordę szczelił w ciągu zaledwie 8 dni stare uczucie odeszło w niepamięć a pojawiło się nowe. Wszystko układało się pięknie. Pokochałem Ją i pokochałem dzieci, ale szczęście nie trwa wiecznie. Jak grom z jasnego nieba spadła na mnie informacja, że mam raka. Niestety w zaawansowanym stadium i są przeżuty. Wiesz, co to oznacza? To oznacza śmierć tylko jeszcze nie wiadomo dokładnie, kiedy. Stary już jestem (40l), lecz idąc ulicą płakałem jak dziecko. Boga nie znienawidziłem, ale poczułem i czuję do Niego wielki żal. Nie mogłem dopuścić by inni cierpieli, więc wymyśliłem straszliwe kłamstwa by mnie znienawidzili. Chyba mi się to udało rozstaliśmy się, lecz chyba tylko ja wiem, jaki to jest ból. Na domiar złego zacząłem pić, choć nigdy wcześniej tego nie robiłem. Teraz jednak już wiem, co daje picie. Na początku jest euforia a na drugi dzień mega dół, więc sięgam po następną butelkę by zapomnieć i ukoić, choć na chwilę smutki. Ale co mi pozostało? Nawet jak wpadnę w nałóg to nie będę musiał już z niego wychodzić. No to teraz widzisz, że Ty jesteś w komfortowej sytuacji. Ja pomimo tego nie zamierzam sobie odbierać życia, ale to może z tego powodu, że zbyt wielki zemnie tchórz. Wiesz, co dla mnie jest najgorsze? Nie sama śmierć, bo to jest naturalna kolej każdego życia, ale to, że ja nie różnię się niczym od innych ludzi. Tak samo chciałem kogoś pokochać i być kochanym i byłem… Co prawda krótko to trwało, lecz wiem że ten obraz chcę widzieć gdy będę odchodził. Ale co by było gdybym 16 lat temu się zabił? Nie poznałbym Tej kobiety i Tych dzieci… nigdy. I to tyle wywodów pijaka. Pomyśl, przemyśl czy naprawdę to, co Ty chcesz zrobić ma sens. Jeśli dam radę prześlę Ci maila z zaświatów, choć nie wiem gdzie trafie do góry, czy na dół…

  204. “Ja tylko walczę o siebie, ja tylko nie chcę umierać, ja tylko pragnę pokochać.”
    - James Frey

    Walczcie, żyjcie i kochajcie… Prawda, jakie to proste? Recepta na szczęście? Nie wiem… wiem jedno trzeba walczyć póki można. Trzeba żyć tak jakby ten dzień był naszym ostatnim i przede wszystkim trzeba kochać, bo miłość nadaje sens każdemu życiu. A co znaczy kochać? Czymże jest miłość?

    Tym?
    Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.
    — Paulo Coelho

    Tym?
    Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.
    — Vincent van Gogh

    A może tym? http://www.youtube.com/watch?v=agkYvklIKIQ

    A może miłość każdy odbiera i odczuwa inaczej?
    Tylko jak…? Jak, jak dalej żyć, kiedy brak, brak już sił? Gdzie, gdzie jesteś Ty… co mam zrobić powiedź mi?
    Nie wierzcie we wszystko, co tu pisze, bo mam już dobrze w czubie…, lecz tylko ten cholerny ból jest niezmienny…
    Chciałoby się powiedzieć te słowa: Ze e mną bądź pomóż mi żyć ja oprócz Ciebie nie mam nic…, lecz wiem, że mi nie wolno… To tak boli… i w co ja mam jeszcze wierzyć? Straciłem to, co tak kochałem, tracę życie i…?

  205. Inni ludzie zadają nam cierpienia ? TAK! bo dajemy im okazję do tego tyle bym chciala napisac i podzielić się jaki człowiek może być okrutny ale i jakich cudownych znam:) dlatego że daję sobie okazję do ich poznawania:) masz 40 lat ja 30 tez trace nadzieje że coś się zmieni tez pragnę być kochana ale ja dam sobie szanse i Wam też radzę sorry ale nie umiecie chyba cieszyc się samym sobą i dlatego takie stany ja wierze że to co od siebie dajemy to to do nas wraca :) 18 lat i już biadoli oejej:) ja mam 30 lat i co tez mam podciąć sobie żyły bo nie mam faceta dziecka własnego mieszkania stary (do 18 latka:)) weź się w garsc poszukaj jakiegoś hobby rozwijaj się ucz nie wiem czy studiujesz ? poświęc się czemuś innemu niż szukaniem tej jedynej ta sama się napatoczy jeszcze w niejednym związku bedziesz a Ty 40 latku :) bedzie dobrze fajnie ze się nie poddałeś bo myslę że masz dużo do zaoferowania i przestań pić kobiety marza o takich facetach z każdego dola mozna wyjśc i ułożyć sobie zycie na nowo tylko trzeba działać pracować na to :)
    ja też tak mam że myślę że wszystko się zdarzy ot tak tak nie ma trzeba wypatrywac okazji i z nich korzystać zabijecie się dzisiaj a na jutro był plan że spotykacie te jedyne no nie można zakladać że tak już będzie chyba że któryś z Was jest wrózem i potrafi przepowiadać przyszlość jeśli tak przoszę mi przepowiedzieć co się wydarzy:) uszy do góry kochane nadwrażliwe zajączki:) btw myslałam że jestem największa pesymistka swiata ale Wy bijecie mnie na głowę nie poddawać się działać ludzie działać gromadzić siły i działać:)

  206. inni ludzie jasne są nieciekawi i nas dołują a przez człowieka poczułam sie jak nic jak śmieć jak zero ale mam przyjaciól dla których jestem ważna i wartościowa też myslę o smierci żeby uciec od tego od tych uczuć ale nie jestem wróżką dzisiaj się zabije a jutro może moje życie miałoby się zmienic no nie można kończyc życia zanim na dobre się zaczęło

  207. każdy ma szansę w każdym wieku na szczęśliwy los no z choroba nie wygrasz szcególnie taką i teraz będę może bredzić ale nic nie dzieje się bez przyczyny tylko my robimy głupoty które naszym zdaniem są słuszne sprawiłes że Cię znienawidzili sorry ale może trzeba było być wsparciem dla tej kobiety zamiast sprawiać że Cię znienawidziła to ciekawe że widziałes śmierć z bliska zupełni niepotrzebną bo z choroby taki los a Ty pieprzysz że chcesz sie zabić nie cenisz życia tak jak ja ale ja mam dłu wobec ludzi którzy chcąć żyć przedwcześnie odeszli

  208. acha :) i tikitem rzuć picie weź się w garść i zmieniaj swój los ja np nie mam siły na razie nawet z domu wychodzić ale w ramach pracy idę pracowac jako wolontariusz może i ty jak masz czas spróbuj nie wiem może Ci to jakoś pomoże docenić życie spalaj się w tym daj siebie innym poczuj się potrzebny bo też z tego że uznajemy że jesteśmy przypadkiem stworzeni bierze się deprecha nie zostaliśmy stworzeni przypadkowo bez szansy rozwoju tez sami się gubimy może my nadwrazliwcy nie mamy wrodzonej siły do walki z bólem ale jeśli sobie wypracujemy siły to bedziemy odnosić sukcesy do walki z cierpieniem wyjdź do ludzi poznawaj nowych dziel się doświadczeniami nie tylko przez kabelki w cybernetycznej rzeczywistości masz dużo do zaoferowania znajdź w tym coś pozytywnego jakkolwiek głupio to nie brzmi tez mam nieciekawie w zyciu ale jakoś się staram zmieniać rzeczywistośc i powiem ze nawet zaczyna mi iść coraz lepiej:) uszy do góry kochane zajęce:)

  209. Nancy i kto tu myśli o śmierci? Ty czy ja? Ja myślę o niej na zasadzie coś, co mnie czeka, coś, co jest nieuniknione. Ty na zasadzie odebrać sobie życie. Oczywiście masz rację, że nikt nie jest wróżką i nikt nie wie, co go czeka jutro. Tym bardziej, dlatego powinniśmy się cieszyć każdym dniem i traktować go jakby był naszym ostatnim, bo nie wiemy czy np. jutro nie zginiemy pod kołami wielkiego tira. Sprawiłem by mnie znienawidzili, bo nie miałem wyjścia. Jakim byłbym niby dla Nich wsparciem leżąc gdzieś na jakimś oddziale paliatywnym i czekając na to, co nieuniknione? A Oni, co? Musieliby na to wszystko patrzeć? Wybacz, ale tego właśnie chciałem Im oszczędzić. Ja Ich znam i wiem, że są bardzo wrażliwi i uczuciowi. Najchętniej w ogóle bym nie wywoływał w Ich oczach łez, chyba, że tych ze szczęścia. Łzy nienawiści łatwiej znieść i płyną krócej, łatwiej jest też później o tym zapomnieć. Jeśli bierzesz mnie za jakiegoś potwora to jesteś w błędzie, bo nim nie jestem. Co Ty byś zrobiła na moim miejscu? Wolałabyś widzieć codziennie łzy rozpaczy, litości w oczach osób, które kochasz? Czy wolałabyś widzieć raz łzy żalu, ale i nienawiści wiedząc, że będzie to jedynym cierpieniem, które Im zadasz? Uwierz mi to była najcięższa decyzja w moim życiu. O mojej chorobie wiem tylko ja, lekarze i teraz Wy. Wy mnie nie znacie, ja nie znam Was, dlatego mi łatwiej. Nikt z rodziny, przyjaciół nie wie tego, a ja chyba się nie zdecyduje by im o tym powiedzieć. Dowiedzą się wcześniej czy później, ale nie muszą, bo może wcześniej przydarzy mi się np. zawał. Ja nie pieprzę, że chcę się zabić, ja chcę żyć, lecz wiem, że nie będę i musiałem przyjąć to do wiadomości, bo jaki ja mam wybór? Gdyby chodziło o jedno ognisko chorobowe to bym walczył. Niestety nawet gdyby wyciąć komórki rakowe to niewiele by już zemnie zostało. Chemia w takiej ilości też odpada. Lekarze powiedzieli mi wprost, to może i zabiłoby raka, ale też i całą resztę. Dali mi wybór, lecz ja podjąłem taką a nie inną decyzję, bo nie da się tej walki wygrać. Niemów, że zawsze trzeba mieć nadzieję, nie poddawać się i walczyć, bo może za tydzień zostanie wynaleziony cudowny lek… Ja w to nie wierzę. Każdego czeka śmierć i nikt się przed nią nie uchroni. Ja się śmierci nie lękam, bo nic w swoim życiu złego nie zrobiłem. Boję się jedynie bólu, który może mi przy niej towarzyszyć. Powtórzę się raz jeszcze ja nie myślę o samobójstwie.
    A że piję? Piję nie dla tego, że wódka mi smakuje, lecz pomaga zapomnieć, choć na chwilę. Wstaję myślę, zaczynam pić przestaje myśleć, zasypiam i śpię, budzę się… i tak w kółko. Gdyby nie wódka myślałbym bez przerwy i najpewniej ze świrował. Wiem, że to żaden sposób, lecz jedyny skuteczny. Mówisz mi bym żył jak zdrowy człowiek, lecz chciej zauważyć, że już nim nie jestem. I nie jest to grypa, którą można zwalczyć. Ja żyłem tak kiedyś jak napisałaś, byłem właśnie takim człowiekiem. Dzisiaj naprawdę już nie widzę sensu w niczym. Czy to początki jakiejś depresji? Może nie wiem nie znam się na tym. Inni, gdy dowiedzą się, że w bliskiej perspektywie czeka ich własna śmierć robią różne dziwne rzeczy, popełniają głupoty. Moją głupotą jest to ze zacząłem pić i niszczę wszystko to, co jeszcze pozostało, ale przecież nie będzie mi to już potrzebne w niedalekiej przyszłości.

  210. Oj chyba nieuważnie przeczytałam myślałam że ktoś Tobie bliski umiera a to o Ciebie chodzi , ale i tak uważam że sam siebie karzesz z niewiadomych przyczyn chcesz umierać w samotności? Wiem wiem każdy rodzi się i umiera sam ale czy TY na serio chcesz iść sam przez tę drogę? Może zacznij jakoś “żyć” przez ten czas bardziej intensywnie niż pić myślę , że to pogarsza tylko Twój dół . Nie ma mądrych , którzy mogliby Cię w tej sytuacji pocieszyć i doradzić coś . Jedynym pocieszeniem jest to , że mimo smutku tego świata po drugiej stronie jest lepiej. Także niech Bóg obejmie Cię po drugiej stronie w Swoje piękne i pełne miłości ramiona:) Trzymaj się i serio proszę Cię zacznij żyć jakos bez wódy co…?

  211. chce się zabić mam dola dużo problemów . Ktoś jak chce pogadać . gg 36171355

  212. Nancy właśnie nieuważnie przeczytałaś, lecz Ci to wybaczam. Jeśli siebie nawet w jakiś sposób karzę to Wiesz już, że nie bez powodu. Nie chcę umierać w samotności i nie będę. Będę umierał wśród ludzi takich samych jak ja może i obcych ludzi, ale jednak. Nawet, jeśli by się tak złożyło, że tych ludzi wokół jednak nie będzie to też nie będzie umieranie w samotności. Ja wbrew temu, co Tu już napisałem wiem, że Bóg Istnieje, wiem, że Jest i wiem, że wówczas Będzie. Widzisz ja w Boga wierzę, choć może nie pokładam w Nim tyle ufności jakbym tego pragnął. Co do życia to ja przecież wciąż żyję? To życie już nie będzie takie jak przedtem, ale jednak jest… Jest smutne, lecz nie życzę nikomu by musiał wybierać, które kłamstwo jest lepsze i by musiał patrzeć na łzy w oczach ludzi, których kocha, a które sam w nich wywołał. Może gdyby Te łzy były tylko łzami nienawiści było by mi łatwiej, lecz wiem, że nie były. To były łzy żalu, zwątpienia, niespełnionych nadziei, niespełnionych radości, ale też i smutków wymieszane z łzami nienawiści. I to, że do tego doprowadziłem, ta świadomość jest chyba gorsza od śmierci. Ze śmiercią się pogodziłem, ale nie pogodzę się z Ich cierpieniem. Mówisz, że alkohol pogarsza mój dół? Tak Masz w pewnym sensie rację, lecz tylko wtedy, gdy jestem trzeźwy później przynosi ulgę. Oczywiście, że ja również mam taką wiarę, że Tam po drugiej stronie jest lepiej. To i nadzieja, że spotkam Tam Tych, co już odeszli pozwala mi to łatwiej znosić. Wiem też, że i ONI kiedyś do mnie dołączą, więc traktuję to tu i teraz tylko jak chwilowe rozstanie, a nie rozstanie na wieczność. Jest mi tylko niezmiernie przykro z tego powodu, że jakbym nie postąpił, powiedział prawdę czy skłamał to i tak z Tych kochanych oczu popłynęłyby łzy. Trzymam się chyba, choć życie z wyrokiem do łatwych nie należy, i zbyt wiele runęło tego wszystkiego w jednym czasie na moje barki. Wolałbym jednak żyć jak inni “(…) nie znacie dnia ani godziny” tak było by łatwiej. Ja nie znam, co prawda dnia ani godziny, lecz mam już przybliżony termin…

  213. Anonimie czy raczej Anonimko, nie wiem jak to się stało, że nie zauważyłem Twojego wpisu, lecz przepraszam. Miło mi, że we mnie wierzysz bardziej niż ja sam. Fajnie raczej nie będzie, ale dziękuję za wiarę, której mnie już zaczyna brakować. Zresztą czarny humor się Ciebie trzyma. Kobiety marzą o zaatakowanym i częściowo już zjedzonym przez raka 40latku? Super wskażesz mi takie? Z każdego doła można wyjść, choć w moim wypadku chyba tylko tyłem jak rak, lub nogami do przodu. Mnie potrzeba realnego cudu, który się nie zdarzy. Co do 18 latka (mate, Mateusza) nie osądzaj Go tak łatwo? Nie znasz Go, traktuj wszystkich ludzi jednakowo bez względu na to czy ma kilka czy kilkadziesiąt lat. To, że chce kochać nie oznacza, że myśli o tym, co “wszyscy”. Są ludzie, którym miłość do niczego jest niepotrzebna, choć niby kochają, łączą się w pary, związki, mają dzieci i tylko w tym wszystkim nie widać miłości. Są też ludzie, którzy pragną miłości i dają swoją nie oczekując już nic więcej w zamian, tym ta miłość potrzebna jest jak innym powietrze, lecz moim zdaniem tylko oni szczerze kochają. Jeśli On nie widzi sensu dalszego życia a inni tak to powinni mu wskazać drogę, pokazać rozwiązanie Jego problemu a nie szydzić. Każdy człowiek jest inny i nikt na starcie życia nie ma takich samych szans. Nie wiem skąd to się właśnie bierze u ludzi takie osądzanie innych w oparciu o siebie, o własne dokonania i własne życie. Dla wielu jest to krzywdzące a później są tragedie, których naprawdę można było uniknąć. To jest drugi wpis Mateusza najwyraźniej chłopak ma problem, z którym nie może się uporać a i pewnie niema, komu o nim powiedzieć tak jak i ja nie miałem zanim nie napisałem tego Tutaj. To chyba jest najgorsze w tym wszystkim, bo jest tylu ludzi wkoło tylko nikt nie chce nas słuchać a może i zrozumieć, wesprzeć… Mateusz, jeśli chcesz to możemy porozmawiać tylko nie siedź na ukrytym GG.

  214. ja tam może głupia jestem moze Was nie rozumiem nie wiem już sama ale trzeba szukać pomocy najpierw jak wszystkie metody zawiodą no cóz dopiero rozważać ale tylko rozważać ja też czuję że nic się nie zmieni że ten koszmar będzie trwał że uczucia które mi każdego dnia towarzysza będą sie za mną ciągnęły do końca zycia najgorsze jest to że na pewne rzeczy nie mam wpływu i dobija mnie ta bezradność własnie zazdroszczę chłopakowi tych jego 18 lat serio gdybym ja tyle miala teraz mając te doświadczenia pewnie inaczej bym sobie życie ułozyła ale nie mam juz za późno chyba a on ma szanse ma wsparcie chociażby w nas każdy może podzielic się z nim swoimi doświadczeniami i radami żeby mu pomóc pytanie tylko czy wykaże chęc żeby nas posłuchac chęć do walki wiec titkiem przemów mu do rozumu napisz do niego nie jest ciągle na niewidocznym napisz odezwie się na pewno

  215. nancy jaki masz numer gg ?

  216. tikitem jaki ty masz gg ?

  217. Nancy nie jesteś głupia, nikt nie jest. Czasami tylko popełniamy w życiu jakieś głupoty, których później żałujemy, bo dochodzimy do wniosku, że nie było to potrzebne albo można było coś zrobić inaczej. Taka jest ludzka natura, że najpierw czegoś chcemy, o coś walczymy osiągamy to, a później na własne życzenie tracimy i cierpimy z tego powodu. Masz rację twierdząc, że na wiele rzeczy nie mamy wpływu, lecz w Twoim wypadku, po co chcesz się dodatkowo ranić? Trochę wyżej napisałaś bardzo mądre słowa, więc pozwól, że je przytoczę. „(…)trzeba się samą sobą cieszyć jesteśmy wartościowe i bez faceta i tak siebie traktujmy i rozpieszczajmy i wtedy ten ktoś się zjawi nie wiadomo skąd otworzyć się trzeba, ale i selekcjonować i nie zawracać sobie głowy frajerami tylko wartościowymi facetami(…). Jego uczucia nie zmienisz skoro Cię zranił (ranił) to znaczy, że nie kochał. Bądź pewna, że nie będzie się to za Tobą ciągnęło do końca życia. Ja wiem, co to znaczy utracona miłość i stracone marzenia a choć w moim przypadku faktycznie ciągnęło się to bardzo długo, bo jak wiesz 16 lat to warto było czekać by poczuć, choć przez tak krótką chwilę prawdziwe uczucie. Nie bądź taką pesymistką, bo życie jeszcze nie raz pozytywnie Cię zaskoczy.

  218. Staram się w to wierzyć bardzo mocno ale to chyba tylko takie gadanie nie wiem juz sama czekam czekam może się w koncu doczekam

  219. Słuchajcie mam 30 lat i w chwili obecnej jestem w najgorszym etapie mojego życia.Nie będę się zbyt długo rozwijał ale również chodzi o sprawę miłości.Po pierwsze Wasze szczęście nie może opierać się na innej osobie.Ono nie może zależeć od tego czy ktoś z wami jest w danej chwili czy nie.Pamiętajcie że urodziliście się sami i sami umrzecie.Osoba przez którą chcecie się zabić była Wam kiedyś obca,nie znaliście jej a teraz chcecie za nią umrzeć pomimo że już Was nie kocha.Nawet nie będzie za Wami płakać bo jest szczęśliwa z kimś innym.Jeżeli naprawdę ją kochacie to pozwólcie być jej szczęśliwą.Spróbujcie odnaleźć w sobie szczęście które zawsze z Wami będzie bez względu na to czy będziecie z kimś czy też nie.Potrzebujecie pomocy od innych to wy również komuś pomóżcie.Jeżeli to zrobicie powoli zacznie budować się w Was szczęście i rozwijać sens życia.I tak chcecie się zabić to co Wam szkodzi spróbować jeszcze ten jeden raz.Z resztą gdzie jest napisane że życie to wieczne szczęście.Cierpienie którego doświadczacie jest częścią istnienia jak mąka częścią chleba czy jak kropla częścią deszczu.Co do zrozumienia Was przez kogokolwiek to musicie uświadomić sobie że jest to rzecz nie możliwa.Nikt nigdy Was nie zrozumie ponieważ musiałby przeżyć to samo co Wy być z wami wszędzie tam gdzie Wy byliście widzieć to co wy widzieliście i słyszeć to co wy słyszeliście a to nie możliwe więc przestańcie szukać zrozumienia bo nigdzie go nie znajdziecie.Sami dla siebie bądźcie wsparciem i wspierajcie innych jak tylko umiecie.Nie liczcie na przeznaczenie ani na Boga bo nic oprócz Was samych nie istnieje.Musimy decydować o tym jak żyć i to chyba najtrudniejsze zadanie.Śmierć przyjdzie do każdego z nas.To jedyna pewna rzecz na tym świecie.Nie zabijajcie się sami skoro i tak macie umrzeć.Ucieknijcie z domu,śpijcie pod mostem,ćpajcie i pijcie ale żyjcie.W życiu nauczyłem się jednego.Każde zło które mnie w życiu spotkało było podwaliną szczęścia które na nim wyrosło.

  220. A jednak! nie potrafimy życ sami , nic człowieka tak nie dobija jak brak kogos bliskiego największy dół łapiemy tylko w obliczu samotności ja sobie myślę że tylko egoiście nie jest potrzebna miłośc bo ma kogo kochać siebie! to nie takie proste cieszyć się soba mimo iż zgadzam się z tym że rodzimy się i umieramy sami ale druga osoba nawet jak się wiedzie niewiadomo jak fascynujace życie jest nam bardzo potrzebna i bez tego nie da się żyć na prawdę

  221. a ja zrozumialam wczoraj ze tak naprawde jestem nikomu do niczego nie potrzebna …nie wiem co z tym zrobic w lozku spi facet ktory “podobno” mnie kocha a jednak milosci nie czuje patrze na niego i widze …w sumie……… kurcze ja w sumie nic nie widze…tam ktos jest ale jak by go nie bylo ..gdzie jest teraz?? Gdzie jest w momencie kiedy jest mi najgorzej …heh …spi …w momencie w ktorym go najbardziej potrebuje on najzwyczajniej spi….zyc tez mi sie nie chce juz od dawna mysle o powieszeniu sie albo podcieciu sobie zyl i zrobie to bo wiem ze i tak nikt po mnie plakac szczerymi lzami nie bedzie ….Boje sie,boje jak cholera ale czym jest chwilowy bol i smierc w porownaniu z pieklem jakie mam tutaj?? Mam 31 lat ,zielone oczy,czarne wlosy taka mnie natura stworzyla,stworzyla takze kobiete na ktorej cale zycie sie zneca los i zawsze po chwilowych szczesliwych minutach nadchodzi bagno przez ktore chce isc ale nie moge…chujowe dziecinstwo,nieudane malzenstwo,gwalty,krzyki wyzwiska i milosc ktora nadeszla z nikad…jakze szczesliwy okres..bajka..bajka ktora sie konczy jak kazdy dobry seans w kinie…zapalaja sie swiatla,cichnie muzyka,ludzie wychodza a ja zostaje sama i czekam ,czekam na to by pokazali choc urywek jeszcze tego filmu i pokazuja , na chwile,urywki …(szczesliwe godziny) a potem znow cisza i ta samotnosc….dobija mnie ta samotnosc to uczucie bycia samej mimo podobno “kochanej”…..w sumie rozpisywac mi sie nie chce bo i po co ..kogo interesuje jakies nudne zycie kogos tam….jestem tylko ulamkiem ludzkosci,szarym zwyklym budynkiem przeznaczonym do rozbiorki…taki los …myslalam ze ktos mnie kocha ,nie myslalam …wiedzialam …..heh jaka glupia suka ze mnie …..ufalam,cierpialam w imie milosci znosilam wszystko co za to dostalam ….?? ….siedzenie tutaj i mysl o smierci…za milosc-smierc…Kurcze co ja chce od zycia ludzie maja duzo gorzej ode mnie…ja jestem normalna,chodze,pracuje …pytanie …co ja do cholery chce??…Odpowiedz jest prosta …- nie wiem …po prostu nie wiem czego chce….mialam juz tyle rzeczy w zyciu i zle i dobrze a mi wiecznie jest nie tak ….Uwielbiam sie przytulac,gdy ktos mnie przytula,gdy mowi ze kocha,gdy o mnie dba…. mialam takiego kogos przez krotka chwile…bylo cudownie …i mimo ze ten ktos spi 4 metry dalej wiem ze to co bylo juz nie wroci a ja bylam ,jestem tylko szmata ktora juz nic nie znaczy….nie wiem jak jest naprawde …wazne ze ja sie tak czuje a chyba to jest podstawa do czego kolwiek ….Nie chce zyc ,chce sie zabic,chce byc wolna,chce nic nie czuc wreszcie nie czuc tego leku (co bedzie jutro)……….kocham go ………i co z tego ……….to najbardziej boli …gdy rani cie ktos kogo kochasz………

  222. ludzie jesteście pierdolnięci ;/ zal mi was.

  223. [b]Zety[/b]niema to jak merytoryczny komentarz. Ja Ci dziękuje, bo faktycznie każdy jest pierdolnięty na swój sposób, ale to nas właśnie odróżnia od siebie nie jesteśmy tacy sami a często, czasami zbyt często oczekujemy tego od innych by byli tacy sami właśnie jak my.

  224. Anonimie (Anonimko) nie myśl nawet w ten sposób. Jeśli jest tak jak piszesz to uwolnij się od przeszłości a nie od życia. Życie może Cię jeszcze pozytywnie zaskoczyć, albo rozczarować, lecz przecież nie wiesz, co Cię czeka? Życie można zmienić, a przynajmniej próbować. Jeśli go sobie odbierzesz tu już nigdy nie dowiesz się tego, co Ci jeszcze zgotowało i co było przed Tobą. Zresztą, jeśli wierzysz, że po śmierci będziesz wolna i nie będziesz czuła lęku, to równie dobrze możesz wierzyć w to, że trafisz do piekła a tam wszystko powróci tyle, że na wieczność.

  225. Kalikant nie wiesz tego na pewno czy jest to Twój najgorszy etap Twojego życia. Dotychczasowego życia być może, ale nie wiesz na pewno, że nic gorszego Cię już nie spotka. Oczywiście nie życzę Ci tego, ale tego na pewno nie wiesz.
    Muszę się z Tobą zgodzić, że nie powinno się opierać swojego szczęścia na innej osobie, ale co jeśli właśnie ta osoba jest tym szczęściem? Ta osoba daje Ci motywacje do życia, do działania? Daje Ci codziennie radość i uśmiech? To dla tej osoby jesteś w stanie się zmienić tylko, dlatego by zobaczyć uśmiech na jej buzi i radość w oczach? Dla niektórych ludzi zakochać się i odkochać jest niczym pstryknięcie palcami i chyba takim ludziom trochę zazdroszczę, bo nie tracą życia na zapominaniu…
    Ale ludzie kochają na różne sposoby. Nie wiem może się mylę, lecz tylko bezwarunkowa miłość jest prawdziwa. Kocham Cię tylko za to, że jesteś, że pojawiłaś się (pojawiłeś) się w moim życiu. Oczywiście tak kochać muszą obie strony, bo w innym wypadku będzie ciągłe wykorzystywanie kochającej tak drugiej osoby. Każdy inny rodzaj miłości (znowu według mnie) oparty jest na strachu. Muszę zrobić to, postąpić tak, bo… Ale czy to jest uczucie? Gdy kochasz prawdziwie nie robisz coś, bo musisz, lecz dlatego, że chcesz. Może i rodzimy się sami, lecz nie samotnie. Przy narodzinach zawsze towarzyszy nam matka, a przy śmierci… to już zależy, w co wierzymy.
    Co do zrozumienia innych osób to też nie mogę się z Twoim stwierdzeniem zgodzić. Wszystko zależy od wrażliwości człowieka, a nazywają to teraz empatią. Czym jest empatia tłumaczyć chyba nie muszę, a jeśli ktoś nie wie to odsyłam do Wiki. Jeśli przeczytałeś wcześniejsze moje wpisy to wiesz, że byłem z pewną kobietą. Gdy Ją poznałem (o ile tak można nazwać pisanie ze sobą) dość szybko mi wyznała, że Jej życie zakończyło się wraz ze śmiercią Jej męża dziesięć lat temu, że “umarła” wraz z Nim.
    Myślała, że ja tego nie zrozumiem, że tak jak wszyscy nawet Jej rodzina każę Jej zapomnieć. Dla mnie te słowa świadczyły tylko o jednym, że Ta kobieta potrafi prawdziwie kochać a ja właśnie poznałem Kogoś wyjątkowego. Oczywiście nie myliłem się Ona jest wyjątkowym człowiekiem a ja poznałem, co to znaczy doświadczyć niemalże fizycznie smutek i cierpienie drugiej osoby. Jak?
    Gdy staliśmy nad grobem Jej męża a z Jej oczu popłynęły łzy z moich popłynęły też, i mimo, że nie chciałem tego po sobie okazywać nie mogłem nad tym zapanować. Po raz pierwszy w życiu właśnie wtedy poczułem tożsamy fizyczny ból w sercu. Faktycznie nikt nie potrafi tego pojąć prócz Niej. Lecz, o czym to świadczy? Moim zdaniem o tym, że nawet, jeśli czegoś nie doświadczyliśmy wcześniej na takim samym poziomie to jednak potrafimy to poczuć i zrozumieć. Czy jakieś warunki muszą być jednak spełnione by zrozumieć i odczuć? W tym konkretnym przypadku to była miłość, bo jestem tak “skomplikowanym” egzemplarzem, że kocham wszystko, co osoba, którą kocham.
    A teraz niech ktoś powie, że to zrozumiał?
    Zgadzam się z Nancy, że tylko egoiście cudza miłość jest nie potrzebna do niczego, bo kocha się własną.
    Jeśli chodzi o samobójców to ja mam taką teorię opartą po części na własnych spostrzeżeniach, że samobójcy to są właśnie wrażliwi a raczej bardzo wrażliwi ludzie. To, co dla innych jest jak “bułka z masłem” dla nich jest wyzwaniem. Na dodatek, jako ludzie wrażliwi biorą na siebie troski innych i w pewnym momencie to wszystko ich przytłacza i uniemożliwia normalne życie. Taki wrażliwiec uniesie np. dziesięć zmartwień innych ludzi, a jeszcze inny dwadzieścia pięć, ale znajdzie się i taki, dla którego jego tylko udręki doprowadzą do samobójstwa lub jego próby. Osoba o silnej osobowości często nawet nie dostrzeże, że w jej otoczeniu dzieje się coś złego i zwykle powie: “nie przesadzaj i weź się w garść”. Jeżeli niedoszłego samobójcę odratują to ląduje zwykle w szpitalu psychiatrycznym gdzie leczy się skutek a nie przyczynę, a jaki jest tego efekt nie trudno się domyślić.

  226. Zgadzam się z teorią o samobójcach tikitema. Samobójcy to ludzie zbyt wrażliwi by wziaść sie w garść.Ludzie, którym wystarczy 10 minut by ze stanu neutralnego przejść w bardzo silną chęć pozbawienia się życia. Czasami to ludzie, którzy mają gdzieś w podświadomości samobójstwo, ale jakoś żyją.Później zdarza się coś do wydaje się dla nich końcem albo chwilowo czują się tak strasznie jak się nigdy nie czuli. I wtedy popełniają samobójstwo albo próbę. To całe gówno spowodowane jest często miłością albo jej brakiem. Kochamy kogoś kto kocha kogoś innego,albo wogóle nas nie zauważa. Albo kochamy kogoś kto nas kochał, ale teraz już nie kocha. Zazwyczaj twardziele takich ludzi nie dostrzegają. “Weź się w garść”, “No weź sie usmiechnij”, “Zawsze musisz być taka smutna?!” “Czego Ci brakuje?!” “Przestań narzekać! Wytzrymać się z tobą nie da!” “Znowu zły humor?!” takie właśnie rzeczy słyszą niektórzy samobójcy. Ludzie którzy nie maja z kim porozmawiać o swoich problemach bo boją się niezrozumienia, wyśmiania albo wysłania do psychiatryka. Ten świat jest zbyt brutalny dla ludzi wrażliwych.Ale nie da sie go zmienic. Mozna za to zmienic samego siebie. Nauczyc sie walczyc, jakos przetrwac, bo moze bedzie kiedys lepiej.Podobno kazdemu przeznaczony jest ktos. Pewnie sobie myslicie, że łatwo mi coś takiego napisać, bo nigdy nie chciałam się zabić i wszystko jest w moim zyciu cudowne. Otóż wyprowadze Was z bledu. Nie jest a ja nadal mam mysli samobójcze. nie wiem co bedzie ze mna dalej, ale postaram sie walczyc, bo moze spotkam kiedys kogos kto mnie pokocha.

  227. To ja napisalam ostatni anonimowy list tutaj …teraz mam nick madzia….i mam prosbe do “zeta”…tutaj jest strona dla ludzi z problemami a nie pierdolnietych…pierdolniety jest czlowiek ktory gwalci dzieci,zabija swoja matke czy w inny sposob zneca sie psychicznie lub fizycznie nad innymi …. ja siebie nie uwazam za jakas nienormalna wrecz przeciwnie jestem normalna kobieta ktora ma dom,pracuje zwyczajnie zyje zwyklym zyciem ..co w tym pierdolnietego???…Raczej o sobie pomysl w tym kierunku bo wlasnie nie jest normalny czlowiek ktory wchodzi na strone ktora go nie dotyczy i obraza ludzi….Pozdrawiam wszystkich ludzi z problemami podobnymi do moich….bo tylko tacy ludzie sie rozumieja..nigdy nie zrozumie nas koles ktory w zyciu nie dostal jeszcze kopa w dupe…mam nadzieje ze nie dostanie bo nikomu nie zycze tego co ja przezywamm…:(…Nie miesci mi sie w glowie ze sa na swiecie ludzie ktorzy wysmiewaja sie z problemow innych ..przeciez i ciebie moze dopasc cos takiego ..ludzie w sekunde traca bliskich,dom,spokoj…i co ? wtedy z normalnego czlowieka staje sie pierdolnietym ?? dlatego ze stracil sens zycia i wszystko co posiadal ??….zastanow sie nad tym co napisales bo i ty mozesz kiedys miec taki problem

  228. maniek0212, 10 maj 2012, 18:58

    hej witajcie wszyscy jednak moje życie jest już do bani nie chce już żyć ile można cierpieć brak mi drugiej osoby wszędzie problemy nie radze sobie z nimi moj nr gg 40586147 kto chce to zrobić:(:(:(:(:(:(

  229. wiem że życie jest ciężkie i potrafi czasem dopiec jednak pomimo wszystkich problemów warto żyć. Ja kilkanaście lat temu otarłam się o śmierć chociaż tego nie chciałam, jestem pełną życia energiczną dziewczyną wiem jak to jest kiedy życie przelatuje ci przed oczami to jest straszne uczucie wy chcecie się zabić z własnej woli, ja nie mówie że wasze powody są błahe ale pomyślcie o tym że niektórzy zrobili by wszystko by żyć a nie mają takiej możliwości bo np są ciężko chorzy a wy będąc zupełnie zdrowymi ludźmi chcecie odebrać sobie ten dar jakim jest życie . Jeżeli ktoś jest samotny, potrzebuje rozmowy to zapraszam moje gg :6321441 postram się wysłuchać i pomóc, razem z wami podejme walkę o wasze życie bo jest o co walczyć .

  230. Maniek0212 zawsze jest warto żyć, kiedyś napewno się ułoży. niestety nie jestem tego przykładem. Popełniłam kilka błędów za które nadal płacę nie pieniedzmi lecz życiem. I tak jestem głupią małolatą któa niedługo skończy 15 lat i tam mam za sobą trzy próby samobójcze ale dzisiaj nie jest lepiej i może nadal próbowałabym się zabić ale po pierwsze złożyłam obitnicę pewnej osobie że już nic głupiego nie zrobię ona też mi to obiecała i mam nadzieję że dotrzyma obitnicy.

  231. Pomocy to boli, moj narzeczony znalazl sobie jakas suke, i powiedzial mi ze sie zakochał!!!!!!!!!!!!! chce umrzec nie chce juz tego czuc! chce usnac i nie czuc juz nic!

  232. Ewe ja też mam problemy z miłością ale widocznie ten drań nie był ciebie wart, pomyśl o tym zanim zrobisz coś głupiego.

  233. tragedia, spotkalam sie z nim!!! mowi ze jest szczesliwy nie wytrzymam tego.
    Chce przestac zyc i nie czuc juz tego w moim serduszko, czemu on mi to zrobil??? zniszczyl mnie!

  234. Ewe wiem że ci ciężko ale nie rób nic głupiego odezwij się do mnie na gg;6141403 to pogadamy bo o nie jest wart twojego życia.

  235. wie ktoś co się dzieje z mańkiem?

  236. nie pomożecie sobie wymieniając się doświadczeniami i metodami, bo tym samym poddajecie pomysł komuś innemu może lepiej pogadać z kimś kto z dystansem popatrzy na waszą sprawe a nie będzie ci doradzał śmierć i utrzymywał cie w przekonaniu że to jedyne wyjście

  237. z mańkiem nie jest najlepiej a raczej jest bardzo źle i planuje znowu coś sobie zrobić:(

  238. …, odezwij się do mnie na gg jak możesz 6141403.

  239. ZaBijMNiePr, 20 maj 2012, 20:33

    Nie chce żyć ! podajcie gg

  240. ZabijMnie, 20 maj 2012, 20:36

    Tej ZaBijMNiePr - mam podobny nick xd Jak podasz swoje gg to pogadamy mam podobne problemy :999

  241. maniek jeszcze żyje na szczęście. trzymam go jeszcze ale bardzo z nim zle. mam na imie powiedzmy ”A” maM 15 lat. jestem perfekcjonistka. ma srednia 5.1. nie zakochalam sie nigdy.a jednak nie chce zyc. nie chce bo nie moge. dzis rozmawialam z mankiem. I WIECIE CO???????????????????????????????????? ON JEST NAJMILSZYM I NAJCZULSZYM CZLOWIEKIEM JAKIEGO KIEDYKOLWIEK USLYSZALAM. SZKODA ZE MA TAKIE PRZEZYCIA.
    o mnie??
    anorektyczka wierzaca maoja mama popelnila samobojstwo jak mialam 12 dni. i pustka . pustka to moje wspomnienia.

    jeszcze 10 kg mniej i mnie tutaj nie bedzie. pozdrawiam, zielen

    z calego serca zycze milej smierci.
    PS. WYTRZYKNIJCIE SOBIE POWIETRZE DO ZYLY. bedzie bardzo bolalo. ale to bedzie ostatni bol w wasym zycziu. a jesli ostatni to warto ten bol doswiadczyc. zegnam

  242. zieleń, prosze odezwij się do mnie
    gg 2320397

  243. ale w jesteśćie pojebani
    ja mam gorsze problemy a wy się kobietami przejmujećie
    narazie idzie mi bardzo dobrze a też chciałem się zabić a byłem w goszym gównie od was
    zapałiłem sobie zioła i uświadomiłem że świat jest zajebisty odrazu nabrałem checi do życia za za dwa dni znalazłem robote spłaćiłem długi znalazłem dziewczyne teraz mam jednego synka dom i robote z najwiekszego gównie da się żyć

  244. taaa dobre ale na początku fajne /śmieszne a tak to później nudne ;/ ;P

  245. na-skraju-życia, 21 maj 2012, 13:05

    ostatnio stwierdziłam,że jestem niepotrzebna i ogólnie czuję się jak wrzód na dupie na tym świecie :( I ciągle zastanawiam się jak siebie się pozbyć :(

  246. Hej wam… jestem tu nowa i chcialam opowiedzieć wam moja sytuację…

  247. Dwa lata temu kiedy rozstałam się z moim chłopakiem, zaczęłam szaleć z siostra, imprezowac itp. Odezwał się do mnie kolega i zaczęliśmy się spotykać. bardzo szybko moje uczucia zamieniły się z milosc jednak po dwuletnim nudnym związku chcialam sobie poszaleć i kiedy już bylismy razem to oklamywalam go :( nie wiem dlaczego to robilam chyba przez siostrę … Pisalam z innymi i dwa razy się spotkałam. Mowilam im straszna nieprawdę o moim chlopaku i wszystko się wydało. oczywiście zostawil mnie ale po pewnym czasie wybaczyl ale już nie zaufał. niby było ok ale teraz po dwóch latach dwóch chłopaków z którymi się wtedy spotkałam powiedzieli mu o imprezie o której nie wiedzial i zostawil mnie…

  248. Nie wiem dlaczego to zrobili… to są jego koledzy i to jest najgorsze… ja mojego chlopaka nie zdradziłam nigdy tylko go oszukiwalam a teraz mnie zostawi przez cos co było dwa lata temu? masakra. całą noc teraz płacze i znowu myślę żeby się zabić. znowu bo kiedyś też to chcialam zrobić. wzięłam tabletki nasenne ale za mało i kolega zmusil mnie do wymiotow. teraz już mam na prawde dość bo wszyscy jego znajomi wiedzą o tym co było kiedyś i jestem w ich oczach dziwka. jednak to co robilam wiele mnie nauczyło i nigdy już mu świństwa nie zrobilam. kocham go nad życie bo jest najlepszym chłopakiem na świecie. jest szczery opiekuńczy kochany i wybaczyl mi coś takiego czego ja bym nie wybaczyła. wszyscy mi mówią że mam dobrego chlopaka . już myśleliśmy o małżeństwie o skończeniu budowy jego domu … mialo być tak pięknie i co? dlatego jestem teraz bezsilna ! oni mu to powiedzieli i już nic nie zrobie. jest tak samo uparty jak ja i nie chce słuchać moich tłumaczen :(jak mam mu udowodnić że go kocham nad życie? jeśli mi nie da szansy to wroce tu i się zabije na prawde. To nie jest mój jedyny problem ale najgorszy :(

  249. Teraz jeszcze leci jakiś program gdzie dziewczyna się zabiła i jej rodzina płacze… to też jest powód żeby się nie zabijać ale jak sobie pomysle że nie będę z moim chłopakiem i on znajdzie inna to chce to zrobić i to bardzo…

  250. -,, podaj inny namiar nie mam gg :) moze nr telefonu???
    pogadamy:) kazdy problem da sie rozwiazac tylko potrzebny jest czas. pisze to z wlasnego doswiadzczenia. trzeba wlozyc w to mnostwo pracy i checi checi zycia glownie jesli o nas chodzi. staram sie nie popasc dalej w ane.

    ze tak powiem prowadze pomoc dla osob w trudnych sytuacjach zyciowych. jak juz pisalam rozmawiam z mankiem ktorego znamy z poprzednich pesymistycznych postow. on jest cudownym czlowiekiem tylko musi to odkryc. wam tez sie uda to zrobic. nie zeby tak ze ja nie maam zadnych problemow…
    jak juz pisalam mam przybrama mame z ktora sie kloce do tego stopnia ze mnie wywalila z domu w wieku 14 lat fajnie nie??

    i tyle. nie zakochuje sie. po prostu nie umiem. dziwne. ale nie czuje sie z tym zle. jestem wolna… a wy ??? milosc platoniczna. jestescia jak anioly z obcietymi skrzydlami ale jest wyjscie nie smierc ale chec wola zycia. jestesmy(ludzie) zbyt idealni by umierac. a bledy sa po to by je popelniac i naprawiac:) twoja sila sa twoje blizny. ale najwieksza sila czlowieka jest to ze moze my upasc a potem mozemy sie podniesc.
    pozdrawiam, wasz osobisty terapeuta.
    nie poddwawajcie sie piszcie pomoge:)

  251. zieleń - to z kolei ja nie mam telefonu, ale mam maila.
    mam nadzieje że Ty też masz pawelzak94@o2.pl

Dodaj komentarz

Jeżeli chcesz mieć avatara przy swoich komentarzach, zarejestruj się na gravatar.com.