20 NATAK
25 sposób jak się zabić


 
 
 

Dodane komentarze

  1. Zielone berety zjadam na śniadanie.

  2. Wy jesteście głupi.!

  3. dobza żegnajcie

  4. hehehe xDD dobre..

  5. dobra narka wszystkim

  6. ta strona jest głupia

  7. hej niech ktoś mi powie jak mogę się zabić ja już nie wytrzymuje próbowałem się powiesić 3 razy ale za pierwszym razem nie miałem odwagi ale potem już miałem tylko ze mnie odcięli proszę pomóżcie

  8. weź człowieku przestań,warto żyć !

  9. nie warto ja nie mogę spać mam dopiero 22lata i juz mi sie odechciewa zyc wszystko przez jedna dziewczynę nie mam nawet pomocy wyżłem z zakładu psychiatrycznego pod koniec sierpnia od tamtej pory piłem przestałem dopiero w listopadzie ale jeszcze popijam ale już mniej ostatni odjebałem tak ze szok wyżłem z kolegami na piwo i wszystko było ok do puki nie zaczęli mówić o miłości jacy sa szczęśliwi ja wpadłem w histerie i zaczepem płakać wydzierać sie chciałem sie zucic pod auto ale mnie powstrzymali uciekałem ganiali mnie po lesie aż w końcu mój kolega a zarazem sąsiad zadzwonił po swojego tatę i dopiero on mnie doprowadził do domu ale stali przed domem az do 5rano bo ja co chwile uciekałem z domu chcę ze sobą skaczyć nie mam dla kogo żyć pomozcie mi proszę

  10. maniek….w sumie to napisze tylko ,że wiem co czujesz.Ale nie wiem co dalej,sama nad tym myśle….

  11. maniek….w sumie to napisze tylko ,że wiem co czujesz.Ale nie wiem co dalej,sama nad tym myśle….Ja sie boje,brak mi odwagi.Ale jak sobie pomysle ze dalej ma byc tak samo,to zadne inne wyjscie nie przychodzi mi do głowy… Ile masz lat?

  12. heh z tego wszystkiego ie doczytałam początki wpisu…22 lata,ładny wiek.Gdybym miała tyle,poszła bym inną droga w zyciu:(

  13. mam teraz 22 lata i naprawdę brak mi jest drugiej polówki ja bym chciał poznać taka dziewczynę która mnie by spierała a nie wykorzystywała czy ja jestem dupek chyba tak powiedz mi co dla ciebie pieniądze oznaczają bo ja uważam ze do szczęścia jest potrzebna tylko miłość drugiej polówki a pieniądze to dodatek do życia ja nie mam dla kogo żyć a czy wiek robi różnice w związkach chyba nie jeżeli obojga ludzi się kocha w sobie to nie ważne na wiek tylko liczy się szczerość i zaufane

  14. ale już nie długo będę na tamtym świecie

  15. ja też mam taki problem ze sobą i ze wszystkim. Najchętniej też bym … tyle że nie mam odwagi, wolałbym żeby to się stało nie świadomie (np. samochód potrącił lub inny wypadek), mam dopiero 18lat i to dzisiaj skończyłem,

  16. ja dopiero wróciłem z szpitala mam skręcona nogę już wszystkiego próbuje ja już nie umiem żyć sam brakuje mi drugiej połowy

  17. Ja też mam taki problem jak wy i już nie daje razy. Próbowałam się 5 razy powiesić i nic z tego nie wyszło.Za każdym razem albo lina pękała albo mnie ktoś ściągał. Wiem pewnie powiecie życie przede mną ale ja już tak po prostu nie potrafię. Macie jakieś pomysły jak mogę się pozbawić życia ?? Proszę o pomoc

  18. rokxi a ile masz lat jesli moge wiedzieć ja tez proboje sie zabic a jeszcze mam pytanko a czemu chcesz sie zabić

  19. słuchajcie jezeli naprawdę chcecie ze sobą skaczyc to napiscie do mnie na gg to pomyslimy razem i moze akurat nam sie uda

  20. a to moj nr gg 40586147

  21. jak też marze, aby ze sobą skończyć…. Miałam bardzo trudne dzieciństwo i dalej jestem źle traktowana przez rodziców :( A o tamtych rzeczach nie mogę zapomnieć….

  22. chce się zabić, ale za każdym razem brakuje mi odwagi… Nikt mnie nie rozumie…..

  23. jeśli ktoś chce pogadać to my GG : 40838853

  24. Ja niedługo skończę 14 lat wiem życie przede mną ale ja już nie mogę żyć nie dawno rozstałam się z chłopakiem, wczoraj mi siostra zmarła na raka mózgu i jeszcze przeżycia z dzieciństwa wracają z coraz większą siłą. Miałam koszmarne dzieciństwo a teraz jest jeszcze gorzej. Ja nie szukam wyrazów współczucia tylko najprostszej metody jak zakończyć to życie.

  25. pomóżcie niekiedy mam takie dni że czuje że nie watro żyć , to się tnę ale to nie wystarcza pomóżcie!!!

  26. Nie,nie…przestańcie.
    Nie widzicie?
    To jest sprawiedliwość.!Każdy ma swoje apogeum cierpienia.
    Tak łatwo rozwalić domek z kart który się budowowało przez cały wieczór.
    Nic nie ma sensu,tak jak sensu nie ma to,że tu trafiłam,że wy tu trafiliście.
    To ta endogenna depresja. Nie będę mówić że wszytsko będzie dobrze,ale
    nie poddajcie się. Błagam.

  27. pomóżcie proszę mam depresję i nerwicę przez rodziców którzy tylko by sie czepiali mam juz myśli samobójcze przez nich,

  28. witajcie.tez mam juz wszystkiego dosyc ;( rozstalem sie dzis z moja cudowna dziewczyna.bylismy razem 4 lata.spotkalem jej nowego,dowiedzialem sie ze go kocha i z nim sypia ;( pomozcie bo nie wiem co robic,nikt mnie nie chce wysluchac!mam 21 lat i dosyc tego popieprzonego swiata.nie warto zyc.to wszystko jest bez sensu.

  29. rozbity i załamana posłuchajcie na piszcie do mnie na gg to pogadamy pomogę 40586147

  30. maniek,sluchaj ja niestety tylko z telefonu wchodze do internetu i nie mam gg.mozesz podac jakis inny namiar na siebie?bede wdzieczny…

  31. to jest moj nr tel782559711

  32. jeżeli pozwolicie to opowiem Wam moja historie i to nie będzie bajeczka na dobranoc,ale wkoncu nasze zycie to nie jest bajka……..

    chodziłam do 5 klasy podstawówki jak pierwszy raz się pociełam,a właściwie drasnełam,bo tak za bardzo to nie wiedziałam jak to się robi,ale znalazłam żyletke i poprostu zaczełam nacinać kreski na ręce w miejscach gdzie są żyły,robiła to z powodu rodziców którzy cały czas się na mnie wydzierali,wogóle nie okazując mi miłości,a jak tylko próbowałam im wytłumaczyć dlaczego jestem smutna i się nie uśmiecham mówili tylko :gdybym ja miała takie problemy jak ty:,no więc po jakimś czasie wgl przestałam z nimi rozmawaiać jak córka z rodzicami,przestałam liczyć na to,że mi okażą choć trochę miłości, poprostu robiłam co kazali i odpowiadałam na ich pytania kiedy musiałam(oczywiście oni nie mieli pojęcia o tym,że ich córeczka się tnie przez nich),
    kiey było lepiej życie wydawało mi się całkiem ok,ale jak tylko coś było nie tak siegałam po żyletke
    i tak płynął czas,a ja miałam coraz więcej blizn i coraz mocniej się tnełam,w 6 klasie miałam paru chłopaków,ale zaden jakos nie utkwił mi w sercu na dłuzej,bo gdy tylko mówiłam co myśle jakie mam przekonania życiowe,kompletnie ich to nie obchodziło,jak teraz na to patrze to pewnie dlatego,że byli za mało dojrzali
    wkońcu przyszedł czas na 1 gimnazjum(miałam wtedy 13 lat),przestałam się ciać,bo komplenie mi zwisali rodzice,którzy mnie nie kochali(jak potem się okazało tyko nie potrafili pokazać tych uczuć) i już w pierwszym tygodniu miałam wspaniałego chłopaka,zakochałam się w nim od pierwszej chwili i on we mnie też. codziennnie po szkole gdzieś razem chodziliśmy do parku do kina albo poprostu na spacer przychodził do mnie,rozmawialismy i śmialiśmy sie,a zycie było naprawde cudowne i nie wyobrażałam sb go bez niego,chodziliśmy przez piekne trzy lata,a właściwie dwa i pół
    pomiedzy druga a trzecią klasa gim,na wakacjach nie widzielismy się za często bo albo ja miałam jakieś obozy albo on,ale mimo to odliczałam dni do kolejnego spotkania,przyszła szkoła i …….zaczeliśmy się kłócić w sumie o błachostki,te kłutnie mnie wykańczały,w końcu nie wytrzymałam i pomimo trzy letniej przerwy znów zaczełam się ciąć,ale nic mu nie mówiłam,kłóciliśmy się,ale za jekiś czas godziliśmy,aż do czasu…….to był czwartek,napisał mi na gg,że nie jest w stanie się ze mna spotkac bo nie potrafi mi spojrzeć w oczy,ale to już koniec,nic do mnie nie zuje i narazie niechce mieć dziewczyny,chce byc wolny…………..
    napoczątku nie wiedziłam co on na pisał,to kompletnie do mnie ni edocierało,wybiegłam z domu i…………..poprostu biegłam,potem weszłam do sklepu który był po drodze i kupiłam żyletki
    ciełam się przez dwa tygodnie codziennnie,aż wkońcu nie miałam się już gdzie ciąć i postanowiłam się zabic.tak poprostu zostawic to wszystko i odejść.oddać wszystko,za to zeby nie czuć tego jabanego bólu,zresztą chyba nie musze pisać jak się czułam wszysty to wiecie
    nieznałam zbyt wiele sposobów zeby się zabic,więc postanowiłam sb podciąć żyły,zrobiłam to w łaziece,pamietam tylko,ze poczułam jakiś skurwiały ból,a potem obudziłam się w szpitalu,nie wiedziałm co się stało i dlaczego do cholery zyje ?!, mama sieziała przy moim łóżku i płakała tak porostu płakała,przepraszała mówiła,że nie wiedziała,ja nie płakałam,nie potrafiłam przy niej płakac ni epotym jak ak długo mnie olewała,więc tylko patrzyłam
    jak wyszłam ze szpitala to dwa razy w tygdniu musiałam chodzić do psychologa,że niby to miało mi pomóc,gówno prawda,jak sie o tym gada,to ma się jeszcze większą chcicę na ciecie niż jak się o tym nie mysli.
    po paru tyodniach znowu spróbowałam i znowu mnie odratowali ten schemat powtarzał się jeszcze trzy razy,skońcyły się wakacje i miałam iść do liceum,napoczątku bali się mnie póścic,zebym nie zrobiła”coś głupiego” w szkole ale ja ich totalnie olewałam, w liceum poznałam jednego chłopaka,który miał podobne problemy i podobne przeżycia tylko,ze on już nie myslał o śmierci on poprostu zył dał sb z tym spokój nie chodził do zadnego psychologa sam sb poradził,nogdy nie wyjaśnił mi jak to zrobił,no ale w każdym razie zaczeliśmy pisac i sie spotykać zabierał mnie w różne dziwaczne miejsca i gadaliśmy o tym jak się czujemy jaki naprawde jest ten swiat,po dwóch trzech miesiącach zaczełam zyc,zaczełam odddychac,a to wszytsko dzięki niemu,poprostu uwolniłam się od tego, pokazywał mi różne miejsca na mapie pokazywał gdzie jeszcze nie byłam co jeszcze nie zrobiłam……

    teraz jestem w drugiej liceum,z rodzicami jest całkiem ok bo zaczeli mnie słuchac zaczeli słuchac moich problemów i rozumiec je,wspierają mnie,ten kolegajet teraz moim przjacielem nie mam chłopaka i chyba już nie będę miała porpsostu żyje,nie chce zastanawiac sie nad przeszłoscią,ani przyszłością jestem tu i teraz,niechce tez powiedziac ,ze już nigdy nie będe się cieła boje się patrzeć na żyletki żby ich nie wziąć i nie użyć,ale prosze Was jesli to przeczytaliście,zastanówcie się,na dtym czy warto umierac,może poczekajcie jeszcze troche moze djcie swom emojom czas,to nie będzie tydzien cz miesiąc to będzie rok to beda dwa lata,ale jak się z tego uwolnicie to będziecie mogli zacząć żyć od początku

  33. nie potrzebujecie przyjciółki jaka jest śmierć,potrzebujecie wsparcia ludzi,którzy pomogą wam zaakceptować wady,którzy będą dla was sensem bytu na tym świecie.

    INTERNET jest moją utopią,kocham ludzi “nierealnych”.Tylko tu mogę znaleźć zrozumienie.

  34. A wiecie co jest najgorsze?poczucie bezsilnosci i takiej cholernej niesprawiedliwosci swiata.bo co my tu robimy?szukamy pocieszenia,zrozumienia,moze utraconej milosci.a ci,przez ktorych cierpimy i mamy takie mysli,maja to gdzies i zyja spokojnie i z czystym sumieniem.dlaczego tak jest?jak sie czlowiek bezgranicznie odda swojej drugiej polowce,to po kilku pieknych latach msci sie to na nim.gdzie jest sprawiedliwosc?co my zrobilismy ludziom i swiatu?chcielismy tylko byc szczesliwi.

  35. Z smutku,żalu niezrozumienia rodzi się pustka,pustka nie do wypełnienia.
    Endogenna depresja w której nie masz sił nawet na to by podciąć sobie żyły.
    Bujam się na huśtawce nastrojów. Tak łatwo z niej spaść na ziemie.
    Jednak najgorsze są marzenia,te ciche,niespełnione i nierealne.

  36. to jest moj nr tel782559711 rozbity jka cos to daj znac

  37. 40586147to jest moj nr gg piszcie pogadamy

  38. chce juz zniknac….!nie mam juz zycia.skonczylo sie wczoraj.wewnetrznie juz umarlem.pozostalo tylko cialo

  39. jutro wam opoweim co sie stało:(:(:(:(:(
    rozbity odezwij sie do mnie pogadamy ok

  40. pisałem już część swoich problemów na forum, ludzie dawali mi odpowiedzi, radzili żebym poszedł do psychologa, ale ja już nic nie wiem, sam nie wiem czego chcę. Mam różne osobowości, ciągle wyobrażam sobie różne sytuacje w przyszłości. Uświadomiłem sobie że nie ma sprawiedliwości, zaczynam rozumieć ludzi z problemami, pół roku temu mój kolega się powiesił na dworze kilkadziesiąt metrów od mojego domu, w nocy widziałem z balkonu znicze, mieć 18lat i odbierać sobie życie, głupio ale jeśli się jest samemu, nie ma nikogo komu na tobie zależy, ja nie mam takiej odwagi, widzę jeszcze nadzieję ale gdy któryś z problemów przypomni o sobie to wmawiam sobie różne rzeczy.
    GG: 2320397

  41. dreamgirl,pisalas,ze to jest apogeum cierpienia.i taki zyciowy krzyż do niesienia.tylko ze jak cierpienie i bezsilnosc przekroczy pewne granice,powyzej ktorych juz nie da sie wytrzymac,to jest tak jak teraz…to nie jest sprawiedliwosc,nawet jesli chce sie niesc swoj krzyż w imię wyższych celów w życiu jak miłość.bo ja bym chcial to udzwignac,jesli wiedzialbym,ze kiedys zycie mi to wynagrodzi.ale tak nie bedzie.

  42. słuchajcie mam dla was propozycje odezwijcie sie na gg albo sms powiem wam o co chodzi

  43. “Rozbity”…rozumiem cie całkowicie,rozumiem,że ciężar twojego krzyża jest zbyt duży,być może nie masz celu dla którego chciałbyś z nim dojść na metę.
    Jednak życie niesie czasem radośc,choć mamy jej tak niewiele.
    Być może jest to ułamek sekundy w którym odrywamy się od rzeczywistego bólu jaki dręczy nasze dusze.

    Być może ja teraz próbuje was pocieszyć w głebi wiedząc,że to nie ma sensu.
    Byc może umiejętnie zagłuszam swój ból,tłumiąc go w sobie.

  44. Wiecie co wam powiem… zycie jest najcenniejszym czy mamy…samobojcy to egoisci, ktorzy mysla tylko o sobie, o tym zeby “mi bylo lzej”. A pomyslelisvie chociaz przez moment co poczuli by rodzice, nalblizsi? Dlatego moim zdaniem niewazne jak jest ciezko powinno sie walczyc! Smierc z milosci do drugiej osoby- glupoto! W razie czego moge pomoc, wyslucjac

  45. czesc, mam mysli samobojcze, nieszczesliwa milosc… pogada ktos?

  46. zobaczcie na wikipedii szubienice z zapadnią jak dzialają…

  47. kark ludzie kark zlamac tam jest rdzen…proste..?

  48. belka-sznur- krzeslo=wieszasz sie i jak jestes to kopiesz krzeslo, ono odlatuje a twoja szyja orzejmuje caly ciezar ciala…krzeslo wysokie nie taboret…

  49. krejzolla, 1 luty 2012, 18:24

    chociaż by zabić się przy pomocy szubienicy z zapadnią, jeśli robimy to sami (w tym przypadku kopiemy kszesło) rdzeń kręgowy może się urwać i zostanie nieprzyjemmny widok dla naszych bliskich, lub poprostu dla tego kto nas znajdzie, ale ciekawy sposób, można by spróbować…..

  50. mmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm

  51. Powodzenia przy próbie…Jak co to w google wpisac mozna “Machiny śmierci” albo jak kto ma skurer,motor albo auto to doradzam sprawdzic trwalosc murów w okolicy…

  52. Bezimienna ja naprzykład mam na wszystko i wszystkich tak wyjeb*ne że nawet Chuck Norris go nie ogarnie,można to nazywać samolubstwem ale to są realia życia codziennego… AVE i niech Satan was prowadzi…

  53. Zostaje skok z 7,8,9…25 piętra…

  54. wiem co czujecie czasami tez mam takie dni ze juz nawet zyc mi sie nie chce. ostatnio chlopak nagadal na mnie takie glupoty ze tylko mysle jak sie zabic…;/

  55. Przeglądam posty i mam mętlik, z jednej strony “dzieci ubzdurały sobie że mają problem, a nie wiedzą co to prawdziwe cierpienie” ale po chwili nachodzi mnie myśl “przecież ja jestem takim dzieckiem”.

    Marzyłam o śmierci w liceum bo byłam tam cudakiem który ma ma pasję nie pali, praktycznie nie pije, nie interesują go głupie wygłupy i podrywy. Potem poszłam na studia tam okazało się że jestem jak inni z pasją, to nic że nie palę nie piję na pokaz. Zobaczyłam wizję rozwoju w robieniu tego co kocham.
    Zaczęła doskwierać samotność. Zaczęłam być z chłopakiem, pierwszy prawdziwy związek, pierwszy sex. Chłopak zamieszkał ze mną zaczął się koszmar … rozstanie okazało się ulgą. Jednak coraz bardziej doskwierał brak drugiej połówki, moja pasja zeszła na drugi plan.
    Poco żyć jeżeli życie ma się opierać tylko na pracy, nawet jeżeli tą pracę kocham, jeżeli nikt w domu na mnie nie czeka ?
    Miałam wtedy 22 lata i znowu marzyłam o śmierci.

    Nie próbowałam się zabić bo bałam się że nie wyjdzie, poza tym jednak zawsze mnie coś trzymało. Myślałam o tym że to tchórzostwo i że gdyby każdy się tak zabijał to by połowa młodych to zrobiła.
    Ale jadąc samochodem marzyłam o śmiertelnym wypadku.

    Teraz mam super chłopaka, nie oświadczył mi się, ale jednak wszystko planujemy razem. Jest młodszy ja już pracuję, odłączyłam się od rodziców, on szuka pracy i planuje wyprowadzkę z domu.
    Żyję tylko dla niego, tylko i wyłącznie. Gdyby go zabrakło, nadal była bym “tym dzieckiem” marzącym o śmierci.

    Życzę Wam siły jaką ja skądś miałam, aby czekać na to “lekarstwo” które da siłę. Wiem że to bywa bardzo ciężkie, ale warto.

  56. wysłałam i przeczytałam moje masło maślane na końcu ;)
    Życzę Wam siły aby czekać na to “lekarstwo” które da nie tyle siłę, co chęć do życia :)

  57. Witajcie.

    Drogi Mańku i Wszyscy, którzy poszukujecie ukojenia bólu życia i samotności poprzez ucieczkę w śmierć, przeczytajcie proszę moją wypowiedź zamieszczoną przed trzema laty, na portalu “psychologia.net.pl”. Oto odnośnik (nie chcę po prostu zajmować zbyt wiele miejsca na forum):

    http://www.psychologia.net.pl/forum.php?level=12456&post=12456&sortuj=0&cale=

    Dane identyfikacyjne postu: “MX-BOKF, 2009-02-06, 21:38:20″

    Może opowiedziana tam w skrócie moja historia pozwoli Wam, Kochani, spojrzeć na życie, śmierć oraz działalność Boga w naszym życiu w nieco inny sposób - na tyle odmienny, by jakoś Was tutaj jeszcze zatrzymać… Pozostaje mi życzyć odwagi i sił w walce z przeciwnościami i trudnościami. Powodzenia. Niech Bóg w tych zmaganiach Was prowadzi.

  58. hej ja tez mysle ostatnio o samobujstwie ale sie troche boje ale nic innego mi nie zostało siedze calymi dniami sama w domu zanajomi i przyjaciele mnie olali i zapomnieli o mnie pracy nie mogę znależć więc z tego domu po prostu nie wychodze bo i po co do kogo i juz mam dość pragne tylko jednego smierci. niemam nikogo z kim mogłabym porozmawiac swiat o mnie zapomnial i siedze i gnije samotnie w domu moze dzis może jutro podejme probe samobojcza bo niemam poco ani dla kogo zyc. Ten bol samotnosci jest nie do op[isania.

  59. MsSatanFish, 10 luty 2012, 01:58

    W sumie Was rozumiem. Niestety cholernie dziwi mnie fakt, że nie potrafię zrozumieć samej siebie. Nie wiem czego chce. Z jednej strony chcę żyć, bo czuje, że mogę pomóc innym, ale nie umiem pomóc samej sobie. Cięłam się, brałam leki, cięłam się i znowu brałam leki… Miałam depresję. Nadal nie jestem w pełni zdrowa, ale w najgorszych chwilach pomaga mi muzyka. Mając cholerny dołek siadam do pianina i po prostu zaczynam grać. Wtedy mam swój świat, wpadam w trans, przechodzę burzę, spokój, w myślach rozmawiam ze zmarłymi (wiem, to dziwne) … Śmierć jest piękna… Jest czymś niezwykłym, ale czy warto być egoistą i tchórzem tylko dlatego, że ktoś nas zranił? Bo coś nie wyszło tak jak powinno? Bo ludzie z nad kpią, ponieważ nas nie rozumieją? Przecież nie tylko my cierpimy. Niestety lub stety jesteśmy bardziej wrażliwi, nas to bardziej boli, dotyka. Chciałabym odejść, zniknąć, spłonąć… Boję się. Chcę być wolna, ale nie potrafię, nie mogę… To nie psycholog jest potrzebny zagubionym, on tylko pogarsza sprawę, chcemy zrozumienia, pomocy, niestety nie każdy może nam ją zapewnić… Może pomocy mam szukać głęboko w sobie?

  60. Wczoraj jakoś powstrzymalam sie od proby samobojczej chociaż było mi tak źle i te poczucie beznadziejnosci od ktorego nie moge sie uwolnic wszystko idzie nie tak jak mialo isc , jeszcze w wakacje byłam szc zesliwa mialam znajomych i przyjaciol a teraz zostalam sama moj telefon milczy nikt nawet nie napsze glupego smsa hej co slychać? zostałam sama i siedze całymi dniami w domu jak w zamknietym wiezieniu bo niby poci i do kogo miala bym isc? to wszystko tak bardzo boli i wprawia mnie w ogromna rozpacz juz dluzej tak nie moge ale niemam totalnie nikogo kto by sie mna przeja i chodzby na chwile wpadł do mnie albo mnie wyciagna gdzies zebym nie siedziala tu sama odizolowana od swiata. boli dusza boli i cirpi ale nie wiem jak o zmienić. chyba tylko porzegnanie sie z tym swiatem mi zostaje

  61. MsSatanFish, 10 luty 2012, 22:20

    Gucia, doskonale wiem co czujesz… (Gucia… mój kot tak się wabi ;P ) W sumie ja jestem typem samotnika… Dobrze się czuję z przyjaciółmi, ale równie dobrze czuję się w samotności… Próbowałaś kiedyś odciąć się od świata? Ja kiedy nie mam co ze sobą zrobić, a nie chcę się okaleczać, stwarzam sobie nastrój… Jestem ‘dzieckiem mhroku’, uwielbiam rozpalić świece, położyć się, posłuchać muzyki ( w tym wypadku przeważnie Nightwish, Epica, Apocaliptica, Therion…) , zamknąć oczy i zapomnieć o wszystkim… Mi to pomaga… Mam za sobą 2 próby samobójcze, powodów mam mnóstwo, raczej nie za brak przyjaciół, oni są… Ale co mi po nich, skoro mnie nie rozumieją… Nie mam przyjaciółki/ przyjaciela z którą/ym mogłabym porozmawiać o wszystkim… tak zupełnie wszystkim… Staram leczyć się muzyką, dużo jej w moim życiu, jestem jej częścią… Lubię pisać piosenki, lubię śpiewać, grać, lubię słuchać innych… Niby rozwiązuję problemy moich znajomych, ale nie potrafię rozwiązać własnych… W sumie odejść z tego świata, który jest przepełniony nienawiścią, niesprawiedliwością i kłamstwem, to najłatwiejszy sposób do osiągnięcia szczęścia…

  62. Do roboty a nie wymyślacie ! :)

  63. Ludzie mają większe problemy. Niektórzy mają takiego pecha że są chorzy i dużo by dali aby dalej żyć a wy o samobójstwie gadacie ;/ Moim skromnym zdaniem to jest śmieszne…żałosne.

Dodaj komentarz

Jeżeli chcesz mieć avatara przy swoich komentarzach, zarejestruj się na gravatar.com.