Kolejne kawały

Przychodzi gruba baba do lekarza i lekarz zadaje jej sakramentalne pytanie:

- Co pani jest?

- Schudnąć chcę.

- Jakieś tabletki panie bierze?

- Tak.

- A ile?

- Tyle żeby się nażreć.

W pubie o bardzo ciemnym wnętrzu siedzi przy barze znudzony facet i popija drinka.. Czuje, ze obok tez ktoś siedzi, wiec zagaduje:

- Eee, opowiedzieć ci dowcip o blondynce?

Na to kobiecy głos:

- No możesz. Ale musisz wiedzieć, ze jestem blondynką 1,80 wzrostu i 70 kg wagi i jestem naprawdę silna. A obok mnie siedzi też blondynka, 1,90 wzrostu, 80 kg wagi i podnosi na co dzień ciężary. A jeszcze dalej przy barze siedzi tez blondynka, 2 metry wzrostu. To mistrzyni w kick-boxingu. Dalej chcesz opowiedzieć ten dowcip?

Facet pociąga powoli ze szklanki, myśli i mówi:

- Nie, już nie… Pierdole, nie będę go trzy razy tłumaczył.

Staruszek wygrał 40 mln złotych.

Dziennikarz pyta, co zrobi z pieniędzmi, na co dziadzio odpowiada: “Pojadę w podróż dookoła świata. Zawsze o tym marzyłem”.

- Ale nawet jeśli będzie Pan wiele wydawał podczas tej podróży, to będzie to kosztowało najwyżej 5 mln. A co z resztą pieniędzy?

- Dam obu moim wnukom po 5 mln.

- Łącznie to daje 15 mln. Zostaje jeszcze 25…

- Postawię w Warszawie pomnik Adolfa Hitlera.

- Ale przecież to był zbrodniarz i bardzo zły człowiek!

Dziadek podwija rękaw:

- Zły był, ale numery dał dobre…

Przychodzi facet ze złotą rybką do onkologa. Wchodzi. Milczy. Onkolog również milczy. Patrzą na siebie pytająco.

- Kicha. - wydusza z siebie wreszcie facet.

- Słucham?

- Kicha.

- Jaka znowu kicha?

- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.

- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja jestem onkologiem, czemu przynosi pan do mnie chorą rybkę?

- Kolega pana zareklamował. Podobno raka pan wyleczy

Idzie sobie prezes banku przez ulice, stoi zebrak na ulicy i mowi:

- Dzien dobry panie prezesie

- Dzien dobry, pan mnie zna?

- Tak, pracowalem kiedys w opana banku ale mnie pan zwolnil.

Prezes idzie dalej, widzi kolejnego zebraka

- Dzien dobry panie prezesie

- Pan tez mnie zna?

- Tak, pracowalem kiedys u pana ale mnie pan zwolnil.

Idzie prezes dalej, widzi kolejnego zebraka szperajacego w smietniku

- Dzien dobry panie prezesie

- Pana tez zwolnilem?

- Nie, ja jeszcze u pana pracuje, tylko mam teraz przerwe na lunch…

- Słuchaj stary, wczoraj, gdy akurat nie było mojej ślubnej, bzykam sobie elegancko lalę, którą poderwałem na ulicy, i nagle wchodzi moja teściowa!

- I co? I co?

- I, słuchaj, bardzo pozytywnie mnie kobita zaskoczyła. Bardzo pozytywnie.

- Co zrobiła? No co?

- A, no kulturalnie wzięła i zeszła.

- Gdzie? Na parter?

- Nie, na wylew

- Mamo, kupisz mi pieska?

- Nie, jeszcze ci myszki nie zdechły.

Zima. Alpy. Stok narciarski.

Facet rusza z góry, odbija się kijkami i jedzie na bombę.

Nagle podskakuje na muldzie, obraca go, leci, koziołkuje w tumanie śniegu, wali w drzewo…

Kijki w jedną, narty w drugą, gość rozwalony, zęby wybite, krew z nosa, nogi poskręcane w dziwny sposób.

Otwiera nieprzytomne oczy, wciąga górskie powietrze i mówi:

- Ch*j, i tak lepiej niż w pracy.


 
 
 

Dodaj komentarz

Jeżeli chcesz mieć avatara przy swoich komentarzach, zarejestruj się na gravatar.com.